Koszt ubezpieczenia tureckich obligacji od ryzyka niewypłacalności kraju był w maju najwyższy od 8 miesięcy, natomiast pięcioletnie swapy ryzyka kredytowego (tzw. CDS-y) wzrosły o 33 punkty bazowe do poziomu 273, osiągając wyższy poziom od analogicznych rosyjskich instrumentów pochodnych po raz pierwszy od połowy 2014 roku.

Ma to w dużej mierze związek z wielką polityczną awanturą toczącą się w tym kraju, w której centrum znajdował się spór premiera Ahmeta Davutoglu z prezydentem Recesem Tayyipem Erdoganem. Kulminacją politycznej rozgrywki była dymisja szefa rządu.

Podczas gdy nad wszystkimi gospodarkami wschodzącymi ciąży widmo podwyżki stóp procentowych przez amerykańską Rezerwę Feredalną, tureckie obligacje znajdują się dodatkowo pod polityczną presją. Erdogan, który wielokrotnie postulował za rozluźnieniem polityki monetarnej kraju, dąży obecnie do wzmocnienia władzy we własnych rękach.

Rynki fatalnie przyjęły ostatnie posunięcia Erdogana. Tureckie 5-letnie CDS-y znalazły się na poziomie o 12 pkt bazowych powyżej rosyjskich, co znaczy że są mniej wartościowe, niż nie mające właściwie żadnego znaczenia rosyjskie, które w 2015 roku otrzymały od agencji agencji Moody’s ocenę ratingową na poziomie „śmieciowym”. Była to reakcja agencji na wprowadzenie przez UE antyrosyjskich sankcji, utratę międzynarodowej wiarygodności Kremla oraz załamanie na rynku cen ropy.

- Polityczne ryzyko w Turcji wyraźnie wzrosło. Inwestorzy obawiają się koncentracji władzy w rękach prezydenta oraz braku kontroli i równowagi, które zwiększają polityczne ryzyko gospodarczego załamania – mówi Viktor Szabo, menedżer zarządzający w Aberdeen Asset Management.

Rentowność tureckich 5-letnich obligacji wzrosła w maju aż o 54 punkty bazowe. Był to drugi najgorszy wynik spośród 27 gospodarek wschodzących państw obserwowanych przez Bloomberga. Gorszy wynik w tym okresie uzyskała jedynie Brazylia.

>>> Czytaj też: Softbank sprzedaje udziały w Alibabie. To początek masowej wyprzedaży?