Niemiecki Federalny Urząd Kolejnictwa (EBA) wydał właśnie dopuszczenie do eksploatacji dla spalinowego pociągu pasażerskiego Link wyprodukowanego przez bydgoską Pesę na zamówienie przewoźnika Niederbarnimer Eisenbahn (NEB). Bez dopuszczeń EBA nie wolno wjechać pociągiem na niemiecką sieć kolejową. Ten dokument jest barierą wejścia do działalności

Prezes Pesy Tomasz Zaboklicki powiedział, że sprawdza się obrana przez spółkę droga samodzielnego dochodzenia do celu; bez wchodzenia w konsorcja, bez korzystania z gotowego, cudzego know-how. - To droga dłuższa, zapewne trudniejsza, ale dająca producentowi z polskim kapitałem i z polską myślą techniczną bezcenne doświadczenia, a przede wszystkim trwałe kompetencje pozwalające konkurować ze światową czołówką nie przy okazji, lecz konsekwentnie i w długim horyzoncie – powiedział Zaboklicki.

To ewidentne przytarcie nosa Newagowi, czyli numerowi dwa na naszym rynku, który wchodził w konsorcja z dużymi graczami, np. z Siemensem w przetargu na metro dla Warszawy i Sofii oraz Stadlerem przy zamówieniu dla PKP Intercity, a wyniki eksportowe ma słabsze.

NEB zamówił w Pesie pojazdy spalinowe w sierpniu 2013 r. W środku każdego z nich jest 140 miejsc siedzących i 12 do przewozu rowerów. Spalinowe pojazdy jeżdżą z prędkością do 140km/h. Są wyposażone w monitoring, klimatyzację i dostosowane do wymagań osób niepełnosprawnych.

To dobry znak przed dostawami dla Deutsche Bahn, czyli największym dotychczas kontraktem Pesy, którego wartość może sięgnąć do 1,2 mld euro. Badania i testy przed uzyskaniem dopuszczeń dla DB są w trakcie.

Wyprodukowane przez Pesę pociągi jeżdżą m.in. we Włoszech, Rosji, Kazachstanie, Czechach i na Litwie. Pesa to największy polski producent taboru szynowego. W ub. roku przychody Pesy ze sprzedaży wyniosły 3,5 mld zł.

>>> Polecamy: Zapaść w transporcie. Polskie firmy tracą Wschód