Chociaż na Litwie i Łotwie migracja netto nadal jest ujemna, dynamika zatrudnienia i zmiany płac w Estonii sugerują, że kraje te mogą podążyć śladem sąsiada.

- Wzrost płac zatrzymuje ludzi w kraju, natomiast dobry stan rynku pracy przyciąga obcokrajowców – mówi Heido Vitsur, ekonomista estońskiego LHV Pank. – Litwa i Łotwa powinny na pewnym etapie podążyć przykładem Estonii, jednak poziom płac w tych krajach jest wciąż dosyć niski, szczególnie poza stolicami, więc to nie musi się udać – dodaje.

Wymarsz rosyjskich wojsk tuż po upadku ZSRR wyraźnie zmniejszył populację państw bałtyckich. Następująca po nim recesja i wstąpienie do UE zwiększyły z kolei emigrację z tych krajów, która była wynikiem poszukiwania przez obywateli lepszych warunków pracy. Wszystkie kraje bałtyckie doświadczyły też zjawiska starzenia się populacji.

Kraje te przeszły przez kryzys rozpoczęty w 2008 roku w miarę suchą nogą. Obecnie ich gospodarki radzą sobie lepiej niż przeciętny kraj Wspólnoty. Średnia płaca w Estonii, chociaż wciąż wynosi zaledwie dwie piąte unijnej średniej, wzrosła od 2012 roku aż o 23 proc. Bezrobocie spadło natomiast do 6,5 proc. (podczas gdy średnia we Wspólnocie to ciągle ponad 10 proc.). Jeszcze 6 lat temu kraj ten zmagał się z bezrobociem na poziomie prawie 20 proc.

Rosnące pensje skłaniają Estończyków do powrotu do ojczyzny z takich krajów jak na przykład Finlandia. Niedobór specjalistów na rynku pracy zmusza z kolei rząd do rozluźnienia restrykcyjnych przepisów dotyczących imigrantów: przybysze z Rosji i Ukrainy stanowili w zeszłym roku 16 proc. całkowitej imigracji. Obywatele tego kraju są ciągle jednak w przeważającej mierze przeciwni sprowadzaniu do kraju Syryjczyków.

Emigranci zarobkowi z Litwy i Łotwy preferują bardziej odległe miejsca niż Estończycy, często kierując się do Wielkiej Brytanii i Norwegii. W ich przypadku trudniejsze będzie więc odwrócenie migracyjnego trendu.

>>> Polecamy: Nad Bałtykiem powstanie projekt na niespotykaną skalę? Miasto z piasków