Jak podkreśliła Wiktorow w środę w RMF FM, banki, w których zaciągane były kredyty walutowe, chciały jak najwięcej zarobić, a kredytobiorcy jak najmniej za to zapłacić. "Były takie elementy umów kredytowych, gdzie (banki) mogły być nieuczciwe. (...) Chciwość jest cechą obydwu stron" - oceniła.

Rzecznik Finansowy przyznała, że były takie banki, które podchodziły do udzielania kredytów walutowych z potrzebą dużego zysku. "W podawanych kosztach ewentualnego przewalutowania, według różnych metod, te koszty są bardzo duże na przyszłość" - zaznaczyła.

Zwróciła jednak uwagę, że raty bieżące kredytów frankowych ciągle nie są wysokie. "Najważniejszym problemem tych, którzy brali kredyty walutowe, a przede wszystkim frankowe, jest to, że spłacają, spłacają, spłacają, a kwota do spłaty ciągle im rośnie. I to jest ich problem, że nie mogą się z tego +wyplątać+" - podkreśliła.

Pytana, czy potrzebna jest specjalna ustawa, by rozwiązać ten problem, odparła: "Ustawa byłaby bardzo trudna, dlatego że są różne rodzaje tych kredytów i każdy bank miał inne rozwiązania. Nie wyobrażam sobie, kto mógłby napisać ustawę, która zebrałaby to wszystko w jednym miejscu, bo zawsze czegoś brakowałoby dla kogoś".

"Mogą być ewentualnie określone w ustawie górne, dolne granice spreadów, czyli kursów, jakie były stosowane (różnica między kursem kupna i sprzedaży waluty - PAP). Można powiedzieć ewentualnie, w jaki sposób te stałe kursy uwzględniać, czy nie uwzględniać. I to w zasadzie wszystko" - dodała.

Pytana, czy problemem kredytów frankowych powinno zajmować się państwo, czy raczej należałoby to rozwiązywać indywidualnie w ramach pozwów czy ugód między klientami a bankami, Wiktorow odparła: "Rzeczywiście - tak samo jak to się działo przy ubezpieczeniach z funduszem kapitałowym - można by zawierać ugody za pośrednictwem UOKiK dla określonych grup, bo każda grupa ma inne zasady, (...) brała różne rodzaje kredytów. Cały czas się zastanawiam, co mogłoby być w tej ustawie, oprócz ewentualnie sposobu określania kursów walut i zasad zmiany oprocentowania"

"Obie strony (banki i klienci - PAP) chciały na tym zyskać. W związku z tym obie strony powinny podzielić się w jakiś sposób tymi stratami. Oczywiście banki troszeczkę więcej powinny wziąć na siebie niż klienci, bo klienci nie do końca wiedzieli, co robią. Tym bardziej, że nie mieli dostępu np. do informacji, w jaki sposób zmienia się kurs, odsetki itd., a banki miały tę informację i nie przekazywały jej klientom" - przekonywała Wiktorow.

Zespół ekspertów Kancelarii Prezydenta w projekcie ustawy dot. frankowiczów rekomenduje m.in. takie rozwiązania: zwrot części spreadów, cztery warianty "kursu sprawiedliwego" - do wyboru przez kredytobiorcę, przewalutowanie kredytu po obecnym kursie, a nawet zwrot nieruchomości.

Zespół, który się spotkał we wtorek na ostatnim posiedzeniu, ustalił "prawie ostateczny kształt" propozycji, które przedstawi Kancelarii Prezydenta. Projekt zakłada, że "powinno wdrożyć się narzędzia prawne zobowiązujące do zwrotu nadpłaconych kwot przez kredytobiorców z tytułu +spreadów+" (np. różnica między kursem kupna i sprzedaży waluty - PAP). Ten zapis dotyczyłby wszystkich kredytobiorców. Poza tym istniałyby warianty alternatywne, do wyboru przez kredytobiorcę. (PAP)