Ramadan, czyli okres miesięcznego postu w czasie którego zabronione jest spożywanie posiłków i przyjmowanie napojów od świtu do zachodu słońca jest czasem szczególnym dla rzeszy wyznawców Allaha. W tym okresie spożywają oni zazwyczaj dwa posiłki na dobę. Pierwszy tuż po zachodzie słońca i drugi tuż przed jego wschodem.

Tymi zwyczajami zainteresowały się sieci supermarketów kierując specjalną ofertę dla muzułmanów przestrzegających postu.

Brytyjskie sieci supermarketów są pod dużą presją dyskontów – Lidla i Aldi, które w szybkim tempie zdobywają klientów na Wyspach. Głodujących za dnia to ponad 3 milionowy rynek o który zaczęła się walka.

źródło: Bloomberg

Tesco, lider brytyjskiego rynku, spodziewa się dodatkowych zysków na poziomie 30 mln funtów. Taki efekt daje czasowa zamiana zwyczajów żywieniowych wyznawców proroka.

Zajmująca drugą pozycję na Wyspach, sieć supermarketów Asda (należąca do amerykańskiego giganta – Walmarta), zanotowała w ostatnim tygodniu wzrost sprzedaży o 12 proc. produktów związanych z ramadanem w porównaniu do zeszłego roku.

- Ramadan jest jednym z najważniejszych wydarzeń w roku dla muzułmanów i tym samym dla supermarketów jest to wielka szansa, aby zwiększyć sprzedaż - powiedział David Gray, analityk Planet Retail. - W obecnym klimacie deflacji, niczego co może przynieść zyski nie można lekceważyć – dodał.

W ostatnich latach ekspansja Lidla i sieci Aldi zmieniła rynek spożywczy na Wyspach. Liderzy sprzedaży tacy jak Tesco, Asda, czy Salisbury muszą liczyć się z dużą konkurencją z ich strony. Wojna cenowa doprowadziła do znacznej obniżki marż i spowodowała konieczność zamykania sklepów i zwolnienia tysięcy pracowników.

Lidl i Aldi, aby utrzymać niskie ceny muszą postawić na ograniczony asortyment. Nie mają możliwości, aby sprzedawać produkty dedykowane tylko w trakcie świąt religijnych, kiedy konsumenci poszukują specjalnych potraw. Tego typu wadę dyskontów postanowiły wykorzystać supermarkety, aby powalczyć o religijnego klienta.

Brytyjska populacja muzułmanów jest ignorowana przez wiele firm, ale jest atrakcyjnym rynkiem dla supermarketów, bo od 2011 roku rośnie w tempie 4 proc. rocznie.

Liczba muzułmanów we Francji i w Niemczech jest znacznie większa niż na Wyspach, ale kontynentalne sieci handlowe nie wprowadziły żadnej specjalnej oferty na ramadan. Niekontrolowany napływ coraz większej liczby imigrantów dodatkowa zwiększa potencjalny rynek na ofertę dedykowaną tylko zwolennikom proroka. Francuski Carrefour nie planuje jednak żadnej oferty na trwający obecnie miesiąc, zadawalając całoroczną ofertą żywności halal.

>>>Czytaj więcej: 500+ ożywia handel. Polacy kupują więcej

Analitycy twierdzą, że sieci handlowe obawiają się protestów i bojkotu swoich sklepów po tym jakby wprowadzili ofertę dla muzułmanów. Na kontynencie silniejsze są obawy i nastroje antyimigranckie. Opór handlowców we Francji i w Niemczech jest znacznie większy niż tych na Wyspach. Sprzedawcy świadomie omijają potencjalne źródło zysków obawiając się problemów – twierdzą analitycy.

Sieć Salisbury zachęca w ulotkach kolportowanych na terenach zamieszkałych przez muzułmanów do zakupów w swoich sklepach. Oferuje zniżki i różnego rodzaju bony na określone towary. Specjalną ofertę ma Asda, która pod hasłem „Razem dla ramadanu” przedstawia swoje produkty w lokalnej prasie. Podobne hasła i triki reklamowe stosują inne sieci handlowe. Tesco obserwując zwyczaje zakupowe klientów muzułmańskich w trakcie postu przygotowało specjalne bonu rabatowe właśnie na te produkty.

Aldi w specjalnym oświadczeniu przyznał, że nie zamierza przygotowywać oferty na czas ramadanu. Z kolei Lidl pochwalił się, że ma 13 produktów skierowanych do muzułmanów i nie ma planów drastycznego zwiększenia tej liczby.

Sieci dyskontów nie mogą sobie pozwolić na produkty, które nie zostaną sprzedane. Towar przeznaczony tylko dla poszczących muzułmanów stanowi dla nich zbyt duże ryzyko – twierdzą analitycy.