Według CBOS jeszcze więcej kontrowersji niż zasadność zastrzeżeń wysuwanych przez Komisję wobec Polski, budzi ocena dopuszczalności oraz motywów jej działań.

Niemal tyle samo osób postrzega przekazanie krytycznej wobec Polski opinii jako dopuszczalną formę nacisku na polskie władze (41 proc.). Przeciwne zdanie wyraziło 39 proc. respondentów. Tylko minimalnie więcej badanych uważa, że krytyczna ocena Komisji Europejskiej wynika z niechęci do PiS i obecnych władz Polski (41 proc.), niż sądzi, że jest podyktowana troską o praworządność w Polsce (38 proc.).

Jak podkreśla CBOS, reakcje na opinię Komisji Europejskiej zależą przede wszystkim od orientacji politycznej i partyjnej badanych. Większość osób deklarujących lewicowe poglądy polityczne uważa, że opinia Komisji nie tylko ma uzasadnienie (76 proc.), ale także stanowi dopuszczalną formę nacisku na polskie władze (70 proc.) oraz jest podyktowana troską o stan praworządności w Polsce (67 proc.).

Odwrotnie sądzą badani identyfikujący się z prawicą: większość z nich ocenia opinię przyjętą przez Komisję Europejską jako nieuzasadnioną (59 proc.), będącą niedopuszczalną formą wywierania presji na polskie władze (60 proc.) oraz wynikającą z niechęci do PiS i obecnych władz Polski (63 proc.).

Ogółem prawie połowa badanych (49 proc.) uważa, że Polska powinna uwzględnić opinie i oczekiwania Komisji Europejskiej. Przeciwnego zdania jest nieco ponad jedna trzecia (35 proc).

W ocenie CBOS, z rozkładu wskazań dotyczących argumentów i racji stojących za uwzględnieniem bądź odrzuceniem opinii Komisji Europejskiej wynika, że Polacy w większym stopniu biorą pod uwagę międzynarodowy kontekst sytuacji w Polsce, w mniejszym stopniu natomiast odnoszą się do stanu praworządności w naszym kraju. I tak osoby przekonane, że Polska powinna uwzględnić opinie i oczekiwania Komisji Europejskiej, częściej posługują się argumentem, że brak pozytywnej reakcji ze strony Polski może mieć dla naszego kraju negatywne skutki polityczne i gospodarcze, niż wskazują, że praworządność w Polsce jest zagrożona. Z kolei badani stojący na stanowisku, że nasz kraj nie powinien uwzględniać oczekiwań Komisji Europejskiej częściej argumentują, że Polska jest suwerennym państwem i nie może ulegać zewnętrznym naciskom, niż wyrażają przekonanie o braku zagrożeń dla praworządności w naszym kraju.

Opinie w tej kwestii - jak podkreśla CBOS - różnicuje przede wszystkim orientacja polityczna i partyjna. Sympatycy lewicy dość powszechnie opowiadają się za uwzględnieniem opinii Komisji Europejskiej, równie często wskazując na możliwe negatywne polityczne i gospodarcze skutki jej odrzucenia, co na zagrożenie praworządności w Polsce (po 39 proc.).

Opinie badanych identyfikujących się z prawicą są mniej jednoznaczne, choć większość z nich uważa, że Polska nie powinna uwzględniać opinii Komisji Europejskiej, przy czym dwukrotnie częściej powołują się na suwerenność Polski i niezgodę na uleganie zewnętrznej presji (38 proc.) niż na brak zagrożenia dla praworządności (19 proc.).

Osoby deklarujące centrowe poglądy polityczne lub niepotrafiące ich określić częściej są za uwzględnieniem oczekiwań Komisji niż za ich odrzuceniem, ale, co znamienne, bardziej przekonuje je argument o ewentualnych niekorzystnych skutkach wchodzenia w konflikt z Komisją Europejską niż argument o zagrożonej praworządności w naszym kraju.

Ogółem prawie połowa dorosłych Polaków (45 proc.) obawia się, że nieuwzględnienie opinii i oczekiwań Komisji Europejskiej może spowodować wprowadzenie jakichś sankcji przeciwko Polsce. Brak tego rodzaju obaw deklaruje jedna trzecia respondentów (34 proc.).

Także w tej kwestii - według CBOS - opinie zależą przede wszystkim od poglądów politycznych i preferencji partyjnych. Groźbę nałożenia na Polskę sankcji dostrzegają głównie badani identyfikujący się z lewicą (64 proc.), choć i wśród sympatyków prawicy obawy tego rodzaju nie są odosobnione (37 proc.).

Sondaż CBOS został zrealizowany w dniach 2-9 czerwca tego roku na liczącej 1002 osoby reprezentatywnej próbie dorosłych mieszkańców Polski.

>>> Czytaj też: Amnesty International krytykuje ustawę antyterrorystyczną. "To niekontrolowana władza służb"