Obydwie kobiety mieszkają samotnie. Są przedstawicielkami dwóch pokoleń dynamicznie rozrastającego się chińskiego społeczeństwa i symbolem zmian, jakie zaszły w tradycyjnej strukturze chińskiej rodziny.

Jak wynika z oficjalnych danych, w 2014 roku w Państwie Środka było zarejestrowanych 66 mln jednoosobowych gospodarstw domowych, co stanowiło 15 proc. ogółu. Dla porównania, jeszcze w 1990 roku single odpowiadali tylko za 6 proc. wszystkich gospodarstw domowych w Chinach. Dziś ich liczba może być jeszcze większa i dochodzić do 83 mln (to więcej niż cała populacja Niemiec), a do 2050 roku wzrosnąć nawet do 132 mln osób – wynika z szacunków Jean Yeung, dyrektor Centrum ds. Rodziny i Badań Populacji na Narodowym Uniwersytecie Singapuru.

“Powszechność tego zjawiska będzie rosła w najbliższych dekadach ze względu na postępujące starzenie się społeczeństwa, migracje i rozwody” – mówi Yeung. „Niektórzy wybierają samotne życie, bo mają większe zasoby materialne i chcą mieć dla siebie więcej czasu i przestrzeni, inni po prostu nie mają wyboru” – dodaje.

>>> Czytaj też: 500 plus zachęci Polaków do posiadania dzieci? Zobacz sondaż TNS Polska

Coraz większa liczba chińskich singli stoi w sprzeczności z tradycyjną strukturą gospodarki opartej na rodzinie jako jednostce społecznej, napędza jednak konsumpcję wewnętrzną, zwiększając jednocześnie zapotrzebowanie na usługi związane z opieką nad seniorami.

„Wzrost liczby jednoosobowych gospodarstw domowych zwiększa popyt na mieszkania, samochody czy energię” – mówi Nicholas Eberstadt, specjalista ds. demografii z Amerykańskiego Instytutu Przedsiębiorczości z Waszyngtonu. „Trend ten wpłynie głównie na strukturę i do pewnego stopnia także na jakość wzrostu gospodarczego w Chinach. To część chińskiej transformacji w stronę gospodarki napędzanej konsumpcją” – mówi.

Dane z rozwiniętych państw świata pokazują, że Chiny czeka jednak jeszcze długa droga. W sąsiedniej Japonii ponad 30 proc. gospodarstw domowych to osoby żyjące samotnie. W Norwegii i Finlandii wskaźnik ten dochodzi do 40 proc.

„Ten dynamiczny wzrost liczby jednoosobowych gospodarstw domowych reprezentuje fundamentalną zmianę jaka zaszła u podstaw chińskiej struktury społecznej” – mówi Wang Feng, profesor socjologii na Uniwersytecie w Kalifornii. „Gospodarstwa domowe, które często dzieliły lokum z innymi członkami rodziny, od dawna były podstawowymi komórkami służącymi do organizowania produkcji i konsumpcji, uspołeczniania jednostek, utrzymywana sieci społeczno-politycznych” – dodaje.

Tradycja ta zaczęła być zaburzana wraz z wprowadzeniem w Chinach polityki jednego dziecka, którą uchylono dopiero w ubiegłym roku. W ciągu ostatnich trzech dekad miliony migrantów zaczęły opuszczać rodzinne domy i przeprowadzać się do miast w poszukiwaniu pracy. Około 19 mln osób po 65 roku życia mieszka dziś w Chinach samotnie. Do 2050 roku liczba ta wzrośnie ponad dwukrotnie do 46 mln osób – wynika z prognoz Yeung.

>>> Czytaj też: Francuski baby boom i polska depresja urodzeniowa. Oto recepta na ratowanie demografii

W Chinach, szczególnie na obszarach wiejskich, wielu seniorów nie ma pełnego ubezpieczenia zdrowotnego i emerytury. Rząd robi co może, by zwiększyć opiekę medyczną dla najstarszych i zachęca biznes do inwestowana w domy spokojnej starości i placówki medyczne. Tylko w ciągu ostatnich pięciu lat liczba miejsc w domach opieki na chińskiej prowincji wzrosła trzykrotnie. Na wsparcie seniorów przeznaczono w tym czasie ponad 10,8 mld juanów. Potrzeba jednak jeszcze większych rządowych dotacji. W 2015 roku jedynie 9 proc. chińskich prywatnych domów opieki dla seniorów przynosiło zysk.

Po drugiej stronie demograficznej i społecznej drabiny stoi dziś pokolenie młodych Chińczyków, którzy wyprowadzają się od rodziców jeszcze zanim założą własną rodzinę, bo ich na to stać i mogą pozwolić sobie na zakup własnego domu. Według ostatniego spisu ludności z 2010 roku, 36 proc. mężczyzn i 22 proc. kobiet w wieku od 22 do 29 lat nie było w tym czasie w związku małżeńskim. To dwa razy tyle, co w 2000 roku. W miastach odsetek niezamężnych kobiet jest jeszcze wyższy i sięga 30 proc. – mówi Wang z Uniwersytetu w Kalifornii. To właśnie ci młodzi, majętni Chińczycy stali się motorem rozwoju nowych usług, takich jak wszelkiego rodzaju fitness kluby, aplikacje na smartfony, diety pudełkowe itp.

W Chinach coraz bardziej widoczny jest jednak jeszcze jeden społeczny trend, który wcześniej niemal nie istniał: wzrost liczby rozwodów. Wskaźnik liczby rozwodów w Państwie Środka niemal potroił się w latach 2002-2014 i wynosi dziś 2,7 rozwodów na 1 tys. osób – wynika z rządowych danych. Chińskie media winą za zwiększoną liczbę rozstań małżeństw obarczają wzrost popularności mediów społecznościowych i internetowych serwisów randkowych, coraz większą niezależność finansową kobiet i prawo, które ułatwia i przyspiesza rozwody. W 1985 roku na 1 tys. Chińczyków przypadało jedynie 0,4 rozwody.

>>> Czytaj też: Inwestycyjne szaleństwo Chin. Wydają na infrastrukturę więcej niż USA i Europa razem wzięte