Adwokaci bossa narkotykowego twierdzą, że niektóre przestępstwa, za które Guzman ma odpowiadać przed amerykańskimi sądami już przedawniły się w świetle prawa meksykańskiego. Poza tym prawnicy argumentują, że w niektórych przypadkach brakuje wystarczających dowodów winy "El Chapo".

MSZ Meksyku zgodziło się pod koniec maja na wydanie Guzmana wymiarowi sprawiedliwości USA, po otrzymaniu gwarancji, że nie zostanie on skazany na karę śmierci.

Jak pisze agencja EFE, wtorkowa decyzja meksykańskiego sędziego może oznaczać, że ekstradycja opóźni się o ponad rok, gdyż po wydaniu orzeczenia w sprawie apelacji "El Chapo" będzie mógł się jeszcze odwoływać do Sądu Najwyższego.

W USA Guzman może zostać oskarżony o m.in. o handel narkotykami i zabójstwo przez siedmiu prokuratorów federalnych, m.in. w Chicago, Nowym Jorku, Miami i San Diego.

Szef narkotykowego kartelu Sinaloa został schwytany 8 stycznia. Pół roku wcześniej w spektakularny sposób zbiegł z pilnie strzeżonego więzienia w mieście Almoloya de Juarez w stanie Meksyk, w którym odbywał karę 20 lat pozbawienia wolności. Do ucieczki wykorzystał kończący się na placu budowy półtorakilometrowy tunel, zbudowany przez jego wspólników 10 metrów pod ziemią. Już wcześniej, w 2001 roku, uciekł z więzienia i przez 13 lat się ukrywał.

Podległa rządowi USA agencja antynarkotykowa DEA określa kartel Sinaloa jako wielki wielonarodowy koncern zorganizowanej przestępczości. Z majątkiem szacowanym na miliard dolarów Guzman dostał się na listę najbogatszych ludzi świata amerykańskiego magazynu "Forbes".

"El Chapo" jest obecnie przetrzymywany w więzieniu o zaostrzonym rygorze w Ciudad Juarez przy granicy z USA. (PAP)

jhp/ ap/