Wcześniej brytyjski premier David Cameron zapowiadał, że decyzja o uruchomieniu art. 50 traktatu UE, co rozpocznie procedurę wyjścia Zjednoczonego Królestwa z "28", będzie należała już do przyszłego szefa rządu.

"Jednym z powodów, dla których mówię +nie w tym roku kalendarzowym+ jest to, że uważam, iż musimy najpierw przeprowadzić wstępne rozmowy; nie nazywałbym ich jednak negocjacjami i dlatego nie chcę określać ram czasowych" - mówił Gove podczas konferencji prasowej. "Kontrolujemy czas uruchomienia artykułu 50 i zrobimy to, kiedy będziemy gotowi" - podkreślił.

Zaznaczył też, że przyszły szef rządu brytyjskiego musi być zwolennikiem Brexitu. "Uważam, że przyszły premier powinien wywodzić się ze zwycięskiego obozu. Po prostu najlepszą osoba, która wyprowadzi Wielką Brytanię z Unii Europejskiej jest ta, która argumentowała na rzecz brytyjskiego wyjścia" - powiedział minister sprawiedliwości.

Gove, który urodził się w Szkocji ocenił, że mimo Brexitu nie dojdzie do drugiego referendum w sprawie szkockiej niepodległości. Niedługo po ogłoszeniu wyników brytyjskiego referendum w sprawie wyjścia z UE szkocka premier Nicola Sturgeon mówiła, że takie głosowanie jest "wysoce prawdopodobne".

Po referendum z 23 czerwca w sprawie Brexitu, w którym blisko 52 proc. Brytyjczyków opowiedziało się za wyjściem kraju z UE, premier Cameron zapowiedział dymisję, by nowy szef rządu mógł formalnie rozpocząć i później nadzorować procedurę wystąpienia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty. Cameron bezskutecznie apelował w kampanii do rodaków o głosowanie za pozostaniem w UE.