Zdaniem eksperta, podjęte na szczycie decyzje były znaczące w dwóch wymiarach. "Po pierwsze potwierdzono funkcje o znaczeniu takim jakie NATO miało u swojego zarania, w czasach zimnowojennych - czyli wspólnej obrony przed zagrożeniem. Przywódcy zdecydowali o rozmieszczeniu czterech batalionów liczących po około 1000 żołnierzy w Polsce i krajach bałtyckich. To nie są bardzo wielkie siły, ale nie o liczbę żołnierzy tu chodzi. Obecność żołnierzy, szczegolnie amerykańskich, ma głęboki sens symboliczny, podkreśla wagę tego regionu i jego znaczenie dla Sojuszu".

Jeśli chodzi o sens militarny rozmieszczenia batalionów - zauważył Podraza - "diabeł tkwi w szczegółach". "Wiele zależy od tego jak wyposażone będą te siły, ale tutaj można mieć pewne oczekiwania, bo prezydent Obama podczas swoich wystąpień mówił o tym, że będzie wspierał wschodnią flankę nowoczesnym uzbrojeniem" - powiedział ekspert.

Podraza podkreślił, że decyzja NATO została spowodowana przez rosyjską agresję na Krym. Zaznaczył, że choć państwa Sojuszu mają różne poglądy na kwestię polityki wobec Rosji, to zgodziły się solidarnie wesprzeć te kraje, które

są najbardziej narażone w związku z "agresywną" polityką rosyjską. "Na przyklad Francja pokazywała się jako zwolenniczka unormowania stosunków z Rosją, ma znacznie łagodniejszy wobec niej stosunek niż pozostałe kraje; niemniej także prezydent Hollande opowiedział się za wzmocnieniem wschodniej flanki NATO. taki pokaz solidarności jest w obecnej sytuacji bardzo ważny" - ocenił.

"Finalnie szczyt będzie zapamiętany jako przekaz jedności Sojuszu Połnocnoatlantyckiego, zarówno w kwestii obrony terytorium, jak i określenia wspolnych celów" - powiedzial ekspert.