Co miesiąc piszę tekst na temat danych i długoterminowych trendów na rynku pracy, które w medialnym chaosie są ignorowane przez opinię publiczną. W związku z tragicznymi wydarzeniami z Teksasu, zastanawiałem się, czy jest sens pisać o czymkolwiek innym. Ale znalazłem coś, co odnosi się do danych nt. zatrudnienia, a jednocześnie pozostaje w temacie ubiegłotygodniowej tragedii.

Jeśli przyjrzymy się danym na temat zatrudnienia w przemyśle wytwarzania broni, dojedziemy do wniosku, że nie mamy do czynienia z boomem. Ale z drugiej strony zatrudnienie w całym sektorze produkcji broni w latach 2001-2010 było stałe.

Po części to efekt boomu jeśli chodzi o samą produkcję broni. Z danych Biura ds. alkoholu, tytoniu, broni palnej i materiałów wybuchowych wynika, że liczba broni wyprodukowanej w USA od 2001 do 2013 roku potroiła się.

Ponadto import broni palnej w tym samym okresie wzrósł czterokrotnie z poziomu 1,4 mln do 5,5 mln w 2013 roku. Stany Zjednoczone, będąc eksporterem netto uzbrojenia, są także importerem małej broni. Największymi dostawcami tego typu broni do USA są Austria (rewolwery i pistolety) oraz Włochy (karabiny sportowe i strzelby). Półautomatyczny karabin AR-15, który wykorzystano w czasie ostatniej tragedii, zostały stworzone w USA.

Pomimo wielkiej wzrostu liczby broni, liczba przypadków przemocy z jej użyciem nie zwiększyła się w ostatnich latach w USA. W latach 90. XX wieku, zanim nastąpił boom na broń, liczba przypadków przemocy z użyciem broni palnej znacząco spadła. Od tamtego czasu, według danych Pew Research Center, liczba zabójstw z użyciem broni palnej spadła, liczba samobójstw wzrosła, zaś liczba zgonów spowodowanych użyciem broni palnej pozostaje na tym samym poziomie. To co wzrosło, to liczba masowych strzelanin. Dlaczego? Wydaje się, że przytoczone przeze mnie dane nie zawierają odpowiedzi na to pytanie.

>>> Czytaj też: Żyjemy w czasach „chłodnej wojny”. „NATO nie powstrzyma potencjalnego ataku Rosji”