Chociaż kraj ten ma najstarszą populację na świecie, w niewystarczającym stopniu angażuje do pracy zdrowych seniorów. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, wśród najważniejszych z nich należy wymienić politykę firm, kulturę pracy oraz historycznie ugruntowaną tradycję sztywnych zasad postępowania ze starszymi. Z podobnymi problemami demograficznymi zmagają się USA oraz Europa, z tym jednak, że nie niosą na plecach bagażu ograniczeń wymienionych powyżej.

- Ludzie w wieku powyżej 70 lat mogą nadal pracować. Jest wiele rzeczy, które mogą robić, jeśli tylko są zdrowe – mówi 72 letni Hiroshi Suzuki. Pracuje on w jednej z firm, które zniosły obowiązkowy wiek emerytalny.

Japonia ma największą na świecie populację osób w wieku ponad 65 lat, która liczy w sumie 33 mln osób. Stanowią one ponad ćwierć całej państwowej populacji. Kraj Kwitnącej Wiśni może się poza tym pochwalić najdłuższą średnią oczekiwaną długością życia społeczeństwa: do 2050 roku kobiety będą żyły w tym kraju średnio ponad 90 lat. Jeśli dodamy do tego niski wskaźnik urodzeń widzimy, jak szybko będzie się tam kurczył odsetek osób w wieku produkcyjnym.

Spośród wszystkich państw rozwiniętych to Japonia ma największy odsetek pracujących seniorów. Liczba zatrudnionych osób w wieku powyżej 65 roku urosła w 2015 roku do 7,3 mln (21,7 proc. osób należących do tej grupy wiekowej). To jednak nie wystarczy na pokrycie niedoborów siły roboczej. Według szacunków Japan Institute for Labor Policy and Training liczba pracowników zmniejszy się do 2030 roku z 64 do 56 mln.

Jak zwiększyć zatrudnienie seniorów? Japonia musi na pewno zmienić strukturę korporacji, bowiem ich obecny kształt nie pozwala na aktywizację starszych osób. Chociaż wiele firm wprowadziło system wynagrodzeń opartych o osiągnięcia, na tamtejszym rynku zatrudnienia wiek pozostaje nadal ważnym czynnikiem. W Japonii nie obowiązuje oficjalny wiek emerytalny. Pomimo tego większość firm kończy współpracę z osobami przekraczającymi 60 rok życia.

Wielu Japończyków nie tyle chce, co musi pracować po ukończeniu „60-tki”. Rząd stopniowo podnosi bowiem wiek, po którego ukończeniu nabywa się prawo do pobierania emerytury (z 60 do 65 roku życia). Wiele osób znajduje się w powstałej w ten sposób „dziurze”. Starsze osoby są także bardziej wrażliwe na ekonomiczne wstrząsy ostatnich lat.

>>> Czytaj też: Grecy mimo trwającego do 6 lat kryzysu są 3 razy bogatsi od Polaków. Morawiecki tłumaczy dlaczego