"Zorganizowanie zgromadzenia tych, którzy mają ręce zbrukane krwią narodu irańskiego, jest nie do przyjęcia" - napisano w oświadczeniu przekazanym we wtorek przez wysokiego przedstawiciela resortu Abolkassema Delfiego ambasadorowi Francois Senemaud.

Delfi porównał opozycyjną organizację na uchodźstwie - Narodową Radę Oporu Iranu (NCRI) do ugrupowań takich jak talibowie, Al-Kaida i Państwo Islamskie.

We wtorek władze Iranu zdecydowanie potępiły doroczne zgromadzenie NCRI w Bourget. Rzecznik rządu Mohammad Bagher Nobacht ostrzegł, że "Islamska Republika Iranu będzie kontynuowała walkę z tą zakłamaną organizacją i potępi każdy rząd, który ja popiera", zarówno w Europie, jak i w regionie.

Szef MSZ Mohammad Dżawad Zarif dodał, że zgromadzenie Rady co roku jest okazją do "wystąpień osób z różnych krajów popierających terrorystów". Potępił m.in. obecność "osoby, będącej twórcą Al-Kaidy i talibów, która odegrała szczególnie haniebną rolę w historii reżimu saudyjskiego"

Według irańskich mediów w zgromadzeniu uczestniczył Turki al-Fajsal, były szef służb wywiadowczych Arabii Saudyjskiej, która jest rywalem Iranu w walce o dominację w regionie.

Narodowa Rada Oporu Iranu, z siedzibą we Francji, jest koalicją irańskich ugrupowań opozycyjnych, z których najbardziej znani są Ludowi Mudżahedini. Organizacja ta była uznawana za terrorystyczną przez UE do 2008 roku, a przez USA - do 2012 roku. (PAP)