Przedstawiciele pokolenia „baby boomers”, którzy w 2011 roku zaczęli odchodzić na emeryturę, mogą podziękować losowi. Od 2011 roku wartość indeksu S&P wzrosła o 91 proc., a kondycja rynku w pierwszych latach emerytury jest kluczowa dla tych, którzy żyją z oszczędności. Sprawia to, że „baby boomers” - najbogatsze pokolenie w historii USA – staje się jeszcze bogatsze.

W odwrotnym, najgorszym scenariuszu, gdy emeryci zaczynają inwestować swoje nadwyżkowe w stosunku do potrzeb środki, a rynek zmaga się z kryzysem, to emeryci wpadają w finansową dziurę, z której ciężko się potem wydostać.

Tymczasem przedstawiciele pokolenia „baby boomers” mieli okazję doświadczyć tego, co śmiało można nazwać najlepszym scenariuszem. Indeks S&P od czasu dołka w marcu 2009 roku przyniósł stopę zwrotu na poziomie 269 proc.

Ostatnie badania opublikowane na łamach „Journal of Financial Planning” pokazują, że bogaci emeryci mogą być bardzo ostrożni jeśli chodzi o wydawanie swoich oszczędności. Ten instynkt w połączeniu z giełdowymi rekordami sprawia, że wielu z nich mogło zarobić naprawdę duże pieniądze.

Badacze z Texas Tech University postanowili przyjrzeć się zachowaniom konsumenckim i nawykom finansowym osób w wieku od 65 do 70 lat w latach 2000-2008. I tak najbiedniejsze 40 proc. z nich wydaje więcej niż zarabia. Ci średnio bogaci byli w stanie wydawać o ok. 8 proc. mniej niż suma, którą otrzymywali z emerytur, inwestycji i pomocy społecznej.

Tymczasem najbogatsze 5 proc. emerytów wydawało o 53 proc. mniej w stosunku do tego, środków, którymi dysponowało. Oznacza to, że ich zasoby w ostatnim okresie uległy pomnożeniu. Innymi słowy, ci najbogatsi wśród emerytów stali się jeszcze bogatsi.

>>> Czytaj też: Emeryci zaczynają głodować. Katastrofa w najniższych świadczeniach