Rząd miał zająć się projektem zmian w tej ustawie już w ubiegły wtorek, ale dokument został wtedy przekazany do dalszych uzgodnień międzyresortowych.

Minister finansów Paweł Szałamacha pytany w poniedziałek na konferencji prasowej o projekt nowelizacji ustawy hazardowej przyznał, że w rozmowie z premier Beatą Szydło zabiegał o to, by projekt ten został jednak przyjęty przez rząd.

"W poprzednim tygodniu powstały wątpliwości, związane z pewnymi przepisami przejściowymi, co do tego, w jaki sposób łamanie starej ustawy hazardowej podlegało sankcjom prawnym i jak to teraz jest rozwiązane. Była dyskusja z ministrem sprawiedliwości, zostało to wyjaśnione" - powiedział. Poinformował, że dzięki nowelizacji resort finansów spodziewa się pozytywnych skutków dla budżetu w wysokości 1,5 mln zł rocznie.

Obecnie obowiązuje w Polsce ustawa przyjęta po wybuchu tzw. afery hazardowej jesienią 2009 roku. Zakłada ona m.in. zakaz urządzania wideoloterii i gier na automatach do hazardu poza kasynami.

Projekt nowelizacji ustawy hazardowej przygotowało Ministerstwo Finansów. Przewiduje on narzędzia prawne do blokowania stron internetowych nielegalnych operatorów oraz blokowania płatności dokonywanych na ich konta.

Zakłada zarazem bardziej liberalne uregulowanie rynku gier hazardowych; będzie można urządzać gry na automatach także poza kasynami gier czy grać w pokera przez internet. Prawo do oferowania gier na automatach poza kasynami ma jednak zostać objęte monopolem państwa. Resort finansów szacuje, że dzięki wejściu noweli w życie w ciągu 10 lat państwo może zarobić 24 mld zł.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk mówił kilkanaście dni temu PAP, że po przyjęciu przez rząd projekt od razu pójdzie do notyfikacji w Komisji Europejskiej. Chcemy, by ustawa weszła w życie od 2017 r. - powiedział wówczas PAP Kowalczyk.

Rządowy projekt raczej krytycznie oceniają przedstawiciele branży hazardowej. Podczas niedawnej debaty w redakcji "Pulsu Biznesu" krytykowano zwłaszcza wprowadzenie monopolu państwa na gry hazardowe. Pojawiły się m.in. argumenty, że będzie to korupcjogenne, a nawet może spowodować wzrost liczby uzależnień od hazardu.

Jeszcze przed resortem finansów własny pomysł na zmiany w ustawie hazardowej przedstawił, w imieniu środowiska Polski Razem Zjednoczonej Prawicy, wicepremier Jarosław Gowin. Zakładał on ułatwienia dla firm bukmacherskich, legalizację rozgrywek pokerowych, przeznaczenie cześć pieniędzy z podatków od nich na promocję sportu oraz walkę z uzależnieniem od hazardu.

>>> Czytaj też: Warta 35 mld dol. bomba emerytalna pokazuje, kto tak naprawdę rządzi Polską