Centrum Szkoleń i Rozwoju Kompetencji w siedzibie PGZ w Radomiu powstało ostatniego dnia maja. Jak pisał prezes Arkadiusz Siwko, „fundamentalnym zadaniem stojącym przed CSiRK jest rozwój wiedzy merytorycznej i interpersonalnej pracowników zatrudnionych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej”. Chodzi m.in. o obszary biznesowe (np. zarządzanie czasem i organizacją pracy), IT (np. aplikacje biurowe czy bezpieczeństwo teleinformatyczne), szkolenia zawodowe (bhp), HR i projekty rozwoju kompetencji (np. nauka języków). Dzięki działalności centrum ma być osiągany efekt skali – możliwe ma być obniżenie jednostkowych kosztów szkolenia czy „wyrównywanie szans rozwoju kompetencji pracowników bez względu na miejsce zamieszkania”.

W dalszej części pisma datowanego na 30 maja prezes prosi o wyznaczenie w każdej spółce (jest ich w grupie ponad 60) osoby odpowiedzialnej za stałą współpracę z pracownikami Centrum Szkoleń, a następnie oddelegowanie jej na szkolenie z zakresu prawa pracy. Koszt takiego trzydniowego szkolenia to 1350 zł netto. Z obiadem, bez noclegu. W ofercie na czerwiec było również szkolenie MS Office – pięć dni szkoleniowych za 1600 zł czy „Kompleksowe warsztaty podatku od towarów i usług” – trzy dni za 1150 zł.

Ceny nie odbiegają od stawek rynkowych. Mimo to niektórzy takie działanie mocno krytykują. – Jak można robić w Radomiu szkolenia bhp dla załogi, skoro z ustawy wynika, że jest obowiązek zatrudniania behapowca i to on szkoli załogę? To po prostu kolejny biznes, który kręci centrala. Niech zacznie zarabiać pieniądze, a przestanie wydawać nasze – mówi przedstawiciel jednej ze spółek.

Faktycznie, jeśli weźmie się pod uwagę koszty dodatkowe, jakie będą musieli ponosić szkoleni (dojazd do Radomia i zakwaterowanie), to mogą one znacznie przewyższyć oszczędności, jakie da zapowiadany przez prezesa Siwkę „efekt skali”. Ale poniosą je poszczególne spółki, zaś Polska Grupa Zbrojeniowa, a dokładniej spółka PGZ System, będzie miała z tego tytułu przychody. I jeśli faktycznie dojdzie do przejęcia wszystkich szkoleń w spółkach, to można mówić o kwotach idących w miliony.

Zapytaliśmy o całą sprawę PGZ. I otrzymaliśmy taką odpowiedź: „Pytania dotyczące Centrum Szkoleń i Kompetencji PGZ w Radomiu oraz kwestii związanych ze szkoleniami stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa w rozumieniu art. 11 ust. 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji”.

– Szkolenie z prawa pracy? To ono nagle się zmieniło? Żyjemy w jakiejś nowej rzeczywistości? – ironizują spółki wchodzące w skład PGZ. I zapewniają, że same mają świetnych specjalistów w tym zakresie. – To oni mogliby wykładać. A PGZ chodzi wyłącznie o „dojenie spółek” – mówi człowiek, który ze zbrojeniówką związany jest od wielu lat.

Stanisław Głowacki, przewodniczący Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”, wychodzi z założenia, że „wiedzy nigdy nikomu za dużo”. – Ale unikałbym szkolenia dla szkolenia. Nie do końca rozumiem, czemu to ma służyć. Nie wiem, czy to właściwa droga, ale jest jeszcze za wcześnie, by to oceniać – stwierdza dyplomatycznie.

Szkolenia to kolejny sposób na zwiększenie przychodów PGZ. Ostatnio na łamach DGP opisaliśmy mechanizm „prowizyjny”: od każdego podpisanego kontraktu ponad 20 spółek grupy musi przelewać PGZ 5 proc. za m.in. „zarządzanie i doradztwo strategiczne, udzielanie prawa do używania nazwy i znaku PGZ, doradztwo, pomoc przy pozyskiwaniu finansowania oraz marketing produktów i usług”. ⒸⓅ

>>> Czytaj też: To nie uchodźcy zagrażają Europie. Terroryzm kiełkuje w samym sercu Kontynentu [OPINIA]