Agencja TASS powołuje się na źródło zaznajomione z przebiegiem transakcji. Również agencja Interfax powiadomiła o zgłoszeniu się Rosnieftu. Z kolei portal RBK przekazał, że służby prasowe Rosnieftu odmówiły w tej sprawie komentarza.

Termin nadsyłania zgłoszeń do udziału w prywatyzacji Basznieftu minął w poniedziałek. Wcześniej bank inwestycyjny WTB Kapitał rozesłał listy do 58 adresatów z propozycją wzięcia udziału w prywatyzacji aktywów należących do państwa (pakiet 50,8 proc. akcji Basznieftu). Według RBK wśród tych adresatów były podmioty zagraniczne (m.in. British Petroleum, Shell, Eni, Statoil, Total, China Investment Corporation, Sinopec), jak i rosyjskie koncerny, w tym Rosnieft, Gazprom i Gazpromnieft.

W zeszłym tygodniu Putin zakazał firmom, w którym państwo ma swoje udziały, uczestniczenia w prywatyzacji innych podmiotów. Obserwatorzy oceniali ten krok jako chęć zahamowania apetytów Rosnieftu, którego produkcja ostatnio spada, na zakup Basznieftu - wiodącej w minionym roku spółki naftowej. Decyzję Putina oceniano też jako sygnał, że szef Rosnieftu Igor Sieczyn, dotąd jeden z najbliższych współpracowników prezydenta, zaczyna wypadać z jego łask.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział we wtorek, że "z formalnego punktu widzenia Rosnieft nie jest firmą państwową i można to stwierdzić jednoznacznie". "Ale bez wątpienia są różne punkty widzenia na tę sprawę (udział Rosnieftu w prywatyzacji)" - dodał Pieskow cytowany przez RBK.

Do państwa należy jedna akcja Rosnieftu, natomiast 69,5 proc. należy do holdingu Rosnieftiegaz będącego w 100 procentach własnością państwa. Sieczyn jest jednocześnie szefem rady dyrektorów (rady nadzorczej) Rosnieftiegazu.

Konkretne propozycje dotyczące prywatyzacji pakietu akcji Basznieftu będą jesienią przedstawione rządowi Rosji.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

>>> Polecamy: Rosja pokonała rynek ropy. Produkuje najwięcej surowca od 30 lat