Przeciętne wynagrodzenia pracowników dwunastu województw zatrudnionych w przemyśle są niższe od średniej krajowej w tym dziale gospodarki – wynika z danych GUS. Dysproporcje w płacach powoli jednak maleją. I tak na przykład jeszcze w pierwszym półroczu ubiegłego roku płace w woj. pomorskim były nieco niższe od średniej krajowej, a po sześciu miesiącach tego roku – po podwyżkach - są już o 1,7 proc. wyższe. Natomiast w woj. lubelskim są nadal niższe ale dystans jaki je dzieli do przeciętnego wynagrodzenia krajowego skrócony został aż o 4,4 pkt. proc., w woj. podlaskim odpowiednio o 1,7 pkt. proc., a w woj. woj. warmińsko-mazurskim o 1,5 pkt. proc. To efekt na ogół szybszego niż w innych regionach wzrostu płac w firmach przemysłowych.

Inaczej jest natomiast w budownictwie, gdzie place najszybciej rosły w regionach najbogatszych. W tej branży najwyższy wzrost wynagrodzeń był w woj. mazowieckim i woj. śląskim – podskoczyły one o 6,8 proc. w porównaniu z pierwszym półroczem ubiegłego roku. Na Mazowszu wyraźnie wzrosły nawet w sytuacji, w której płace są w tej branży najwyższe w kraju. – W tych regionach mało jest już kandydatów do pracy nawet przy prostych pracach w budownictwie. Stąd i większe podwyżki – ocenia Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK. Dodaje, że podwyżkom sprzyjają na tym terenie zwiększające się inwestycje budowlane. Natomiast tylko niemal śladowe podwyżki były w firmach budowlanych woj. lubelskiego i świętokrzyskiego. – To między innymi dlatego, że przedsiębiorcy z tych terenów mogą dość łatwo korzystać z taniej siły roboczej ze Wschodu zatrudniając Ukraińców – uważa Kaczor.

>>> Polecamy: Poczekaj z emeryturą. Dostaniesz dużo więcej