Zwiększyli oni zakłady na spadki cen surowca w największym stopniu w historii. To odpowiedź na zwiększenie zapasów ropy do najwyższych sezonowych poziomów od dwóch dekad. Zepchnęło to ceny ropy w kierunku bessy.

Nadwyżka podaży uderzyła w wyniki (za drugi kwartał tego roku) firm Exxon Mobil Corp. oraz Chevron. Poziom zapasów ropy znajduje się w ciągu ostatnich miesięcy w okolicach 97-letniego maksimum.

- Zwiększenie dostaw surowca wywrze na ceny dodatkową presję. Minie wiele czasu, zanim rynek zdoła wchłonąć nadwyżki – mówi Michael Corcelli, dyrektor biura inwestycyjnego Alternative Capital LLC.

Ceny ropy WTI spadły w lipcu o 14 proc., co oznacza największą miesięczną obniżkę w 2016 roku. Przekładają się one na 19-proc. spadek w stosunku do poziomów cen z początku czerwca, czyli sytuacji która znamionuje rozpoczęcie giełdowej bessy.

Dostawy amerykańskiej ropy wzrosły w ciągu tygodnia (kończącego się w niedzielę 22 lipca) o 1,67 mln baryłek, zamykając się w liczbie 521,1 mln – wynika z danych U.S. Energy Information Administration. Następny tydzień przyniósł rekord dostaw nie notowany od 1929 roku (543,4 mln baryłek). Zapasy benzyny rosły od 3 tygodni i osiągnęły poziom 241,5 mln baryłek.

- Charakter dostaw ma wyraźnie niedźwiedzi charakter – mówi Tim Evans, analityk rynku energii w nowojorskiej firmie Citi Futures Perspective. – Odzwierciedla on przekonanie, że market jest, przynajmniej obecnie, przegrzany – dodaje.

Najwięksi producenci, w tym Exxon i Chevron, nie trafili z szacunkami kwartalnych zysków i poziomu produkcji.

Sezon wydobywczy trwa w najlepsze. Rafinerie zazwyczaj zwalniają we wrześniu i październiku tempo pracy w celach konserwacyjnych. W tym roku to będzie z pewnością dobre rozwiązanie. Popyt na surowiec spadł w ciągu ostatnich 5 lat w okresie od lipca do października średnio o 1,2 mln baryłek dziennie.

>>> Czytaj też: Rosja pokonała rynek ropy. Produkuje najwięcej surowca od 30 lat