Eciepecie. Jeżeli od tylu lat ta sama recepta jest też tak wielu suflowana, to znaczy, że po prostu nie jest ona prosta – albo skuteczna. Weźmy „niezależność od polityków”. Czy którekolwiek liczące się medium prywatne w Polsce stosuje się do tej reguły? Zarówno jawnie – politycy nie wychodzą prawie z radia i telewizji i ciągle udzielają gazetom wywiadów z gatunku „na każdy temat”. Wysoki poziom? Czy świat mediów prywatnych działających na wolnym rynku pokazuje nam, że właśnie wysoki poziom gwarantuje komercyjny sukces? Bezstronność? Możemy tylko wybrać, czyja bezstronność bardziej nam odpowiada, „Polityki” czy „wSieci”. Stabilne finansowanie? No, wiadomo, nikomu jeszcze takie nie zaszkodziło – tyle że o ewentualnych stabilnych dochodach mediów publicznych decydują politycy. Koło się zamyka.

Zarzuca się Jackowi Kurskiemu, że upartyjnił przekaz telewizji publicznej. To jakby mieć pretensje do kapitana statku, że stawia żagle. Partie rządzą w Polsce telewizją publiczną, nie jakaś wyśniona obywatelska elita, która byłaby w stanie wymusić na politykach stosowanie się do pożądanych wprawdzie, lecz wygórowanych i nierealnych standardów „ponadpartyjności”. Czesław Bielecki zaprojektował nowy gmach TVP SA – wielki żagiel łapie wiatr wiejący z kierunku Wiejskiej i Alei Ujazdowskich. Nic dodać, nic ująć, Bielecki, sam polityk, jasno postawił sprawę. Wielekroć próbowano w Polsce wykroić pewne domeny rzeczywistości i odsunąć od nich polityków. OFE, służba zdrowia, uczelnie, sądy, a nawet kopalnie miały sobie radzić same, ale od lat politycy dokonują, za naszą pełną zgodą, udanej rekonkwisty.

Emocjonujemy się głównie tym, aby to nie tamci źli politycy, ale nasi źli politycy wygrywali w ringu – i szafa gra.

>>> Czytaj też: RMN: Jacek Kurski pozostaje prezesem TVP nie dłużej niż do 15 października