Kaliningrad

Kaliningrad

źródło: Bloomberg

Na początku sierpnia resort spraw wewnętrznych poinformował, że Polska przywraca zawieszony na czas szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży ruch graniczny z Ukrainą. Takiej decyzji nie podjęto natomiast dla obwodu kaliningradzkiego, który graniczy z Polską na długości 232 km. Jak tłumaczył wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński, „nie ustały przyczyny związane z naszym bezpieczeństwem”. Według Zielińskiego, nie można na razie przewidzieć, kiedy przywrócenie przez Polskę małego ruchu granicznego z Rosją będzie możliwe. "Jeżeli będziemy pewni, że jest bezpiecznie, to do tego tematu wrócimy" – powiedział.

 „Będziemy oczywiście przyglądali się ruchowi granicznemu w Rosji. Straty gospodarcze nie są aż tak bardzo duże, jak w tym pytaniu, ale oczywiście są one bolesne dla ruchu przygranicznego. Dlatego analizujemy teraz potencjalne ryzyka z tym (bezpieczeństwem) związane” – mówił w czwartek wicepremier Mateusz Morawiecki.

>>> Czytaj więcej: Bezpieczeństwo Polski kontra mały ruch graniczny z Kaliningradem. Morawiecki tłumaczy decyzję rządu

Jak zaznacza Bloomberg, polski rząd, który w ostatnich miesiącach był mocno krytykowany przez zachodnich sojuszników ze względu na kontrowersje wokół przestrzegania zasad praworządności, jak do tej pory starał się unikać pogarszania i tak już napiętych stosunków z Rosją. Warszawa to dziś jeden z najgłośniejszych krytyków polityki Putina wobec Ukrainy. Polska obawia się, że Kreml chce za wszelką cenę odbudować w Europie Wschodniej swoją dominację z czasów Związku Radzieckiego.

Rosja oburzona, handel przygraniczny zamiera

Nie ma żadnych powodów, dla których Polska miałaby nie przywrócić małego ruchu granicznego z Rosją. Oba wydarzenia, które były przyczyną wprowadzenia ograniczeń miały miejsce daleko od granic i już się skończyły – twierdzi rosyjski minister spraw zagranicznych. Według danych resortu, w 2015 roku granicę z Kaliningradem przekroczyło 4,34 mln osób, z czego 1,3 mln stanowili Rosjanie.

>>> Czytaj też: Polska blokuje mały ruch graniczny z Kaliningradem. To cios dla północnych regionów

Z danych GUS wynika, że w ubiegłym roku Rosjanie wydali w Polsce 567 mln zł, czyli 147 mln dol. To około 113 dol. na osobę. Pieniądze te napędzały lokalny biznes przy granicy.

„Ludzie tu mają dobre relacje Rosjanami” – mówi Monika Rejt, wiceburmistrz Bartoszyc. To przygraniczne miasteczko liczy 22 tys. mieszkańców, a stopa bezrobocia sięga tu 29 proc., ponad trzy razy tyle, co krajowa średnia. „Utrzymujemy się dzięki handlowi, sprzedajemy im żywność i leki, a nawet naprawiamy ich samochody. Jesteśmy z dala od globalnej polityki” – dodaje.

Rejt podkreśla, że przygraniczny handel z mieszkańcami Kaliningradu zamarł zaraz po wprowadzeniu ograniczeń 4 lipca. Dwa nowe centra handlowe w Bartoszycach natychmiast opustoszały.

„Wszędzie widać tu, że aktywność biznesu zamiera, ulice i parkingi są puste” – mówi Irena Kupis, współwłaścicielka warsztatu samochodowego w Bartoszycach. „Rosjanie wydawali tu pieniądze, a Polakom żyło się dobrze. Teraz nie ma Rosjan, a Polacy zostali bez grosza” – mówi.

Marszałkowie piszą listy do rządu

Marszałek pomorski Mieczysław Struk wysłał w piątek pismo do szefów MSWiA oraz MSZ ws. ponownego przywrócenia małego ruchu granicznego z obwodem kaliningradzkim. Samorządowiec przekonuje, że Pomorze w wielu dziedzinach bardzo korzysta na przyjazdach Rosjan.

„Z wielkim zdziwieniem i niepokojem przyjąłem decyzję o przedłużeniu zawieszenia małego ruchu granicznego (MRG) z obwodem kaliningradzkim Federacji Rosyjskiej. Decyzja ta była zaskoczeniem zarówno dla Samorządów Województw: Pomorskiego oraz Warmińsko-Mazurskiego, jak i lokalnych samorządów obu regionów - objętych małym ruchem granicznym” – napisał. „Wśród przywoływanych obaw wymieniano głównie kwestie związane z bezpieczeństwem, tj. możliwość wzrostu przestępczości oraz niedotrzymywanie postanowień umowy o MRG. Jednakże, ponad czteroletnie funkcjonowanie umowy o MRG z obwodem kaliningradzkim udowodniło, że obawy te były bezpodstawne” – ocenił Struk. Dodał, że „intensyfikacja kontaktów społeczności Pomorza, Warmii i Mazur i obwodu kaliningradzkiego” w ramach małego ruchu granicznego „w istotny sposób przyczyniła się do przełamywania negatywnych stereotypów” po obu stronach.

"W imieniu swoim i pozostałych jednostek samorządu terytorialnego z terenu Pomorza wyrażam nadzieję, że MRG zostanie w najbliższym czasie przywrócony, co - jestem o tym przekonany - przyczyni się do korzystnych tendencji w relacjach między Rzeczpospolitą Polską i Federacją Rosyjską, dodatkowo ułatwiając współpracę w Regionie Morza Bałtyckiego" – zaapelował Struk.  Samorządowiec obawia się też, że podtrzymywanie przez władze polskie zawieszenia małego ruchu granicznego z obwodem kaliningradzkim może spowodować "retorsje" ze strony Rosji.

W czwartek list do szefa MSWiA z pytaniem o możliwość jak najszybszego uruchomienia małego ruchu z Rosją wysłał też marszałek warmińsko-mazurski Gustaw Brzezin.

Mały ruch graniczny między Polską i Rosją obowiązuje od lipca 2012 r. i obejmuje cały obwód kaliningradzki oraz część województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Umowa z Ukrainą funkcjonuje od lipca 2009 r. Mały ruch graniczny to inaczej regularne przekraczanie wspólnej granicy państw, które zawarły taką umowę, w celu przebywania w strefie przygranicznej z różnych względów - społecznych, kulturalnych lub rodzinnych oraz z uzasadnionych powodów ekonomicznych. Przykładowo Rosjanie przyjeżdżają do Polski na zakupy (zarówno spożywcze, jak i po sprzęt AGD, RTV, czy odzież), a Polacy zaopatrują się w Rosji w tańsze paliwo (zarówno benzynę, jak i olej napędowy). Czytaj więcej tutaj.