statystyki

Podatkiem w Chińczyków. Australia rusza do walki z pęczniejącą bańką na rynku mieszkań

12 sierpnia 2016, 05:09
Źródło:Lion's House
CENY NIERUCHOMOŚCI NA ŚWIECIE: Australia

CENY NIERUCHOMOŚCI NA ŚWIECIE: Australiaźródło: Materiały Prasowe

Australijczycy mają dość wzrostów cen nieruchomości. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ponadto dwie trzecie z nich nie uważało, że rynek nieruchomości czeka załamanie – wynika z danych zebranych przez CoreLogic-TEG. Pomimo utrzymywania się takiego stanu od ponad roku, oczekiwania mieszkańców antypodów się nie sprawdzają.

Reklama

Reklama

Czemu? Winą obarczani są Chińczycy. Ci pomimo limitów wywozu dewiz ze swojego kraju znajdują sposoby, aby swoje oszczędności przenosić z Chin na australijski rynek nieruchomości. Rozwiązanie to jest popularne, ponieważ Chińczycy mają ograniczone możliwości bezpiecznego inwestowania. Do tego nieruchomości są w chińskiej kulturze wyznacznikiem statusu społecznego, co dodatkowo zwiększa ich atrakcyjność w oczach potencjalnych inwestorów.

Wzmożony popyt pompuje ceny, które nie przeżyły prawdziwej korekty od wielu lat. Tym samym przeciętni Australijczycy mają coraz większy problem z zakupem własnych „czterech kątów”. Nieruchomości stają się po prostu za drogie dla sporej części z nich.

W końcu rząd uznał, że problem ten należy rozwiązać. Sposobem ma być opodatkowanie. Australijczycy uznali, że skoro inwestorzy z Państwa Środka kupują nieruchomości w celach inwestycyjnych, to ich apetyt ochłodzi konieczność zapłacenia podatku w wysokości 10% przychodów ze sprzedaży nieruchomości. Podatek ten będą musieli zapłacić wszyscy niebędący obywatelami Australii.

W efekcie rząd dał czerwone światło wszystkim cudzoziemcom, którzy spekulacyjnie nabywali nieruchomości w Australii z myślą o szybkiej odsprzedaży. Wciąż mile widziani są więc cudzoziemcy, którzy nieruchomości na Antypodach traktują jako bezpieczną i długoterminową przystań dla kapitału, lub tym bardziej dla tych, którzy będą chcieli ubiegać się o obywatelstwo. Nowy podatek zniechęci tylko część nabywców z zagranicy nie narażając tym samym rynku na gwałtowny spadek popytu.

Ostrożne ruchy są niezbędne, biorąc pod uwagę fakt, że ceny nieruchomości w Australii rosną od kilkunastu lat, co może sugerować istnienie spekulacyjnej bańki.

>>> Czytaj też: Co ma wspólnego australijski przyrost naturalny z Brexitem?

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze