statystyki

Afrykańska prymuska tarapatach. Co się stało z gospodarką Zambii? [ANALIZA]

16 sierpnia 2016, 17:12 | Aktualizacja: 16.08.2016, 17:13
Źródło:PAP
Wodospady Wiktorii na rzece Zambezi, na granicy Zimbabwe i Zambii.

Wodospady Wiktorii na rzece Zambezi, na granicy Zimbabwe i Zambii. źródło: ShutterStock

Edgar Lungu, urzędujący szef państwa, zwyciężył w zeszłotygodniowych wyborach prezydenckich w Zambii - demokratycznej prymusce z południa Afryki, która znów zaczyna przeżywać polityczne i gospodarcze kłopoty.

Reklama

Reklama

Były to już piąte w ostatnich dziesięciu latach wybory prezydenckie, co w tej konkurencji czyni z Zambii światową rekordzistkę. Wybory trzeba było ogłaszać tak często, bo Zambia w ostatnich latach pobiła też inny światowy rekord, stając się państwem, w którym aż dwóch prezydentów umarło podczas sprawowania władzy (Levy Mwanawasa w 2008 r. i Michael Sata w 2014 r.).

Edgar Lungu wygrał czwartkowe wybory minimalnie, podobnie jak te sprzed roku, ogłoszone po śmierci Michaela Saty. W styczniu 2015 r. Lungu zdobył tylko o 28 tys. głosów więcej od swojego głównego rywala, bogacza i ranczera Hakainde Hichilemy i pokonał go stosunkiem głosów 48,3:46,7. Zeszłotygodniowe wybory były pierwszymi w Zambii, w których do zwycięstwa w prezydenckiej rywalizacji trzeba było zebrać nie zwykłą większość głosów, ale ponad połowę z nich. Udało się to Lungu, który pokonał Hichilemę, tym razem stosunkiem głosów 50,3:47,6, zdobywając o ponad 100 tys. głosów więcej.

Hichilema, dla którego były to już piąte przegrane wybory prezydenckie, zarzucił Lungu oszustwa wyborcze i zaskarżył wynik czwartkowej elekcji do Trybunału Konstytucyjnego, a jego zwolennicy na południu kraju, w politycznej twierdzy Lungu, wyszli w poniedziałek na ulice miast w protestacyjnych pochodach. Policja szybko rozpędziła protesty, aresztowała prawie 150 uczestników i przywróciła spokój.

Polityczne rozruchy towarzyszyły tegorocznej kampanii wyborczej od samego początku. Zginęły w nich trzy osoby, a kilkadziesiąt zostało poturbowanych. W 15-milionowej Zambii polityczne zamieszki są niezwykłą rzadkością; kraj ten od lat uważany jest za jeden z najstabilniejszych i najbardziej demokratycznych nie tylko na południu Afryki, ale na całym kontynencie. W 1991 r. to właśnie w Zambii, jako drugim państwie Afryki (pierwszy był Benin, kilka miesięcy wcześniej), doszło do pokojowej detronizacji starego przywódcy, a panujący ponad ćwierć wieku Kenneth Kaunda, przegrawszy pierwsze od lat wolne wybory, oddał władzę i urząd. Od tego czasu wybory w Zambii organizowano regularnie i nieraz w ich wyniku rządzący oddawali władzę opozycji. Po raz ostatni stało się tak w 2011 r., gdy rządzący dziś Front Patriotyczny wygrał wybory, a jego przywódca, charyzmatyczny populista Michael „Kobra” Sata, odebrał prezydenturę Rupiahowi Bandzie.

>>> Czytaj też: Surowcowe przekleństwo. Dlaczego bogactwa naturalne prowadzą do gospodarczej katastrofy?

Gospodarcze nieszczęścia

Na przełomie wieków Zambia uchodziła w Afryce za prymuskę nie tylko w dziedzinie demokracji, ale i gospodarczego rozwoju. Po bankructwie z lat 80., dzięki rynkowym reformom, politycznej stabilizacji i korzystnej koniunkturze na światowych rynkach, zambijska gospodarka rozwijała się szybko jak mało która w Afryce. Zambia zawdzięczała to eksportowi miedzi (jest drugim po Kongu największym producentem tego surowca na kontynencie), której ceny na początku XXI wieku poszły w górę, a to z kolei ściągnęło do Lusaki zagranicznych inwestorów i kapitał, głównie z Chin.

Złote czasy dla miedzi, stanowiącej ponad 75 proc. zambijskich dochodów, skończyły się jednak w 2010 r. i uzależniona od górnictwa gospodarka znów przeżywa trudne chwile. Spadek cen miedzi spowolnił tempo rozwoju gospodarki z 7 do 3 proc. Rozleniwiony miedziową manną rząd, który nie przygotował się na ciężkie czasy, zaczął zamykać kopalnie, a ludzie tracić pracę. Narodowa waluta, kwacha, straciła wartość, rząd zamroził płace, rosły za to inflacja, drożyzna i zagraniczne długi (Zambia, w 2006 r. wolna od długów, dziś jest winna ok. 10 mld dolarów); kraj, jak w latach 80., musi prosić o pomoc Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Jakby nieszczęść było mało, Zambia i całe południe Afryki doświadczają utrzymującej się od kilku lat, najgorszej od półwiecza suszy, która powoduje problemy nie tylko w rolnictwie, ale też energetyce (opada poziom wody w zalewie Kariba, a z tamtejszych elektrowni Zambia czerpie znaczną część prądu). Po półwieczu niepodległego bytu, gospodarczych zapaści i wzlotów Zambia nadal uchodzi dziś za wzór demokracji w Afryce, ale stała się także krajem o największych nierównościach – ponad połowa zambijskiego majątku należy do 10 proc. jej obywateli, podczas gdy dwie trzecie mieszkańców kraju musi zadowolić się dziesiątą częścią bogactwa kraju.

Kłopoty gospodarcze i nierówności społeczne ułatwiły w 2011 r. polityczny awans Sacie i wyniosły do władzy obecnego prezydenta Edgara Lungu. Lungu za rządów „Kobry” był ministrem sprawiedliwości i obrony, a po jego śmierci zastąpił go na stanowisku prezydenta. Zambijska opozycja twierdzi, że wystarczył ledwie rok rządów Lungu, by zambijska demokracja zaczęła się psuć. Jak żaden z jego poprzedników bez skrupułów wykorzystywał sprawowaną władzę, by ją zachować po wyborach. Policja rozpędzała wiece opozycji, a prokuratorzy zamknęli największą, niezależną gazetę „The Post” - oficjalnie za sięgające ponad 6 mln dolarów długi, opozycja twierdzi jednak, że przede wszystkim za krytyczne wobec rządzących artykuły. Opozycję niepokoją też słowa Lungu, że gdyby miał wybierać między pokojem a demokracją, bez wahania postawiłby na pokój, a także jego nieskrywany podziw dla autokratycznego i rządzącego już czwartą dekadę prezydenta Ugandy Yoweriego Museveniego.

Kiedy w Lusace ogłaszano wygraną Lungu, kampania wyborcza ruszyła w Ghanie, innej demokratycznej prymusce Afryki. W tym niewielkim kraju na zachodnim wybrzeżu kontynentu, po latach wojskowych tyranii i jednopartyjnych dyktatur, od ćwierć wieku przywódców wybiera się w wolnych i uczciwych elekcjach, wygrywanych często przez opozycję. W grudniu panujący od 2012 r. John Dramani Mahama (przejął władzę po zmarłym na urzędzie prezydencie Johnie Atta Millsie) będzie ubiegał się o reelekcję. Podobnie jak Zambia, Ghana należała w ostatnich latach w Afryce do krajów notujących największy wzrost gospodarczy. Ghana zawdzięczała go dobrej koniunkturze na swe główne surowce eksportowe – złoto i kakao. Załamanie na światowych rynkach odbiło się na ghańskiej gospodarce i utrudni Mahamie walkę o władzę.

>>> Czytaj też: Naród modli się za najgorszą walutę świata. Dlaczego gospodarka Zambii tonie?

Reklama

Reklama

  • Wrocławianin(2016-08-16 18:51) Odpowiedz 172

    Trudno oczekiwać od rdzennych Afrykanów, zdolności do tworzenia stabilnych państwowości opartych na szerokiej klasie średniej i sektorze usługowym i przemysłowym skoro ich przodkowie nie byli w stanie zbudować żadnej cywilizacji ani państwowości aż do pojawienia się Arabów i Europejczyków na kontynencie. Trudno również wymagać od nich budowania gospodarki opartej na innowacyjności skoro, przez tysiąclecia nie potrafili nawet wynaleźć koła a najbardziej skomplikowane konstrukcje jakie budowali były lepiankami, dopiero ekspansja białej semickiej i europejskiej ludności przyniosła technologie na południe od Sahary. Tak więc Afrykańczycy są de facto skazani na opartą na surowcach gospodarkę i na upadek tej gdy zmienia się konionktóra po hossie na której utuczyły się elity a, która prowadziła do wzrostu nadziei wśród pozostałych na lepsze jutro. Rabunkowe gospodarki, rabunkowe plemienne elity, rabunkowa polityka społeczna i brak perspektyw na lepsze jutro + przyrost naturalny spowodują iż Europa jeżeli nie porzuci swego naiwnego humanizmu i niszczenia tożsamości cywiizacyjnej przejmie wzorce od Afryki i zrówna się z nią pod względem cywilizacyjnym czyli zerowym.

  • Wyniszczenko(2016-08-16 23:33) Odpowiedz 32

    Zabawnie się to czyta, zwłaszcza, że i tak powszechnie wiadomo, że najczęstszą przyczyną upadku rządów w Afryce, jest złamanie gałęzi, na której w danej chwili siedzi.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze