statystyki

Włochy: Renzi: wynik referendum nie wpłynie na kalendarz wyborczy

22 sierpnia 2016, 03:36 | Aktualizacja: 22.08.2016, 08:22
Źródło:PAP
Włosi wezmą udział w wyborach powszechnych w 2018 r. bez względu na wynik referendum konstytucyjnego – powiedział w niedzielę premier Matteo Renzi podczas rozmowy na żywo z udziałem publiczności na festiwalu sztuk wizualnych w Marina di Pietrasanta w Toskanii.

Reklama

Reklama

Zgodnie z włoskim prawem wyborczym kadencja dwuizbowego parlamentu wynosi pięć lat. Ostatnie wybory parlamentarne miały miejsce w 2013 r.

Renzi, lider centrolewicowej Partii Demokratycznej, który przejął ster rządów od Enrico Letty (Włoska Partia Ludowa) w lutym 2014 br. po przetasowaniach w koalicji rządzącej, ponownie zadeklarował też, że jeśli proponowane przez jego rząd zmiany ustrojowe nie zostaną zaakceptowane przez głosujących, ustąpi ze stanowiska. "Jeśli zwycięży +nie+, uczynię to, co zapowiadałem wcześniej" – podkreślił.

Włoski premier przyznał, że propozycja zmian ustrojowych we Włoszech została nadmiernie spersonalizowana i cała uwaga koncentruje się teraz na jego własnej politycznej przyszłości, zamiast na reformie. "Popełniłem błąd. Debata ustrojowa przekształciła się w dyskusję o wszystkim" – zaznaczył.

Dokładna data referendum w sprawie zmian w konstytucji dotyczących ograniczenia liczby członków Senatu, jego składu i kompetencji nie jest jeszcze znana. Przypuszczalnie odbędzie się ono jesienią b.r.

8 sierpnia na rozpisanie referendum zgodził się Sąd Najwyższy Włoch. Rada Ministrów ma od tej daty 60 dni na wyznaczenie daty głosowania w sprawie reformy konstytucyjnej.

Reforma ta wywołała polemiki i kontrowersje, także w rządzącej Partii Demokratycznej kierowanej przez Renziego.

Niektórzy politycy z tej formacji oraz cała opozycja protestują przeciwko kluczowemu aspektowi reformy, czyli faktycznemu osłabieniu roli Senatu, co w praktyce oznacza częściowe zniesienia dwuizbowości i uczynienie z tej izby odpowiednika rady regionów.

W nowym Senacie ma zasiadać 95 osób: 21 burmistrzów miast i 74 radnych - senatorów, wyznaczanych przez rady poszczególnych regionów jako ich delegaci. Jako potencjalnych kandydatów do Senatu mają ich wskazywać wyborcy podczas wyborów samorządowych. Ponadto pięć mandatów senatorskich przewidziano dla osób wskazanych przez prezydenta i mianowanych na siedem lat. Obecnie w izbie zasiada 315 senatorów.

Nowa izba wyższa miałaby zachować kompetencje dotyczące wyłącznie reform i ustaw konstytucyjnych, a nie zwyczajnych przepisów legislacyjnych. Jej członkowie będą dalej objęci takim samym immunitetem jak deputowani.

Poza tym reforma podnosi wymaganą liczbę podpisów pod obywatelskimi projektami ustaw z 50 do 150 tysięcy. Kolejna istotna zmiana to zniesienie prowincji jako jednostki administracyjnej.

Mniejszościowa grupa w Partii Demokratycznej Renziego zapowiedziała, że będzie głosować przeciwko reformie zarzucając premierowi arogancję i chęć zdobycia większej władzy. Premier mówi zaś, że trzeba usprawnić i odnowić rządzenie oraz położyć kres politycznym impasom.

Parlamentarna opozycja – zarówno populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd, jak i prawicowa Forza Italia – zaapelowała w do Matteo Renziego, by w związku z decyzją Sądu Najwyższego natychmiast wyznaczył termin referendum. Wcześniej zarzucała mu, że gra na czas, by przekonać przeciwników do głosowania za zmianą konstytucji.

Niedzielna zapowiedź Renziego – wykluczająca możliwość wcześniejszych wyborów – ma zapewne na celu uspokojenie emocji – zauważają agencje. Od czasów II wojny światowej żadnemu włoskiemu gabinetowi ministrów nie udało się sprawować rządów przez całą kadencję – przypomina Reuters. (PAP)

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze