Omawiając w środę najnowsze wyniki badań przeprowadzonych przez renomowany instytut, Koecher zwraca uwagę na załamanie się optymizmu wśród Niemców. Tylko 36 proc. ankietowanych patrzy z optymizmem na najbliższe dwanaście miesięcy; większość deklaruje sceptycyzm i lęk.

Jak wynika z wcześniejszych badań, w powojennej historii RFN tak niski poziom optymizmu występował niezmiernie rzadko - po budowie muru berlińskiego w 1963 roku, podczas kryzysu naftowego w latach 70. czy po zamachach terrorystycznych w USA w 2001 roku, a także w czasie kryzysu finansowego w 2008 roku.

74 proc. pytanych uważa, że nie istnieją skuteczne zabezpieczenia przeciwko zamachom terrorystycznych, 70 proc. liczy się z tym, że może paść ofiarą ataku, 62 proc. uważa, że terror i przemoc stały się elementami życia codziennego.

Problematyczne dla rządu Niemiec i kanclerz Angeli Merkel jest przekonanie niemal połowy Niemców, że zagrożenie terrorystyczne byłoby mniejsze, gdyby Niemcy nie przyjęły tak dużej liczby uchodźców. Wśród sympatyków prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) ten pogląd podziela 85 proc. pytanych. Merkel kwestionuje taką zależność.

Pomimo poczucia zagrożenia ogromna większość Niemców nie zamierza zmieniać swojego swobodnego stylu życia. Dotyczy to przede wszystkim młodych ludzi - tylko 17 proc. osób do 30. roku życia przyznaje, że unika pewnych miejsc i wydarzeń, by zminimalizować ryzyko. Niemal 80 proc. ankietowanych w tym przedziale wiekowym deklaruje, że będzie żyć tak jak dotychczas. Bardziej ostrożne są kobiety oraz osoby powyżej 60. roku życia - czytamy w "FAZ".

"Obywatele są zaniepokojeni, lecz nie wpadają w panikę" - podsumowuje wyniki badań autorka, zwracając uwagę na "sensacyjne relacje" niektórych mediów podgrzewających nastroje. Większość Niemców nastawia się na życie z ryzykiem i jest zdecydowana bronić wolnego stylu życia - konkluduje Koecher.