Dotychczasowe zasady niemieckiej obrony cywilnej obowiązywały od 1995 roku. 70-stronicowy plan zmian w tej dziedzinie rząd kanclerz Angeli Merkel przyjął w sytuacji, gdy Niemcy poruszeni są dwoma dokonanymi w lipcu w ich kraju zamachami islamistycznymi oraz kilkoma podobnymi atakami na większą skalę, jakie miały miejsce w ciągu ostatniego roku we Francji i w Belgii.

Nowa strategia ukierunkowana jest na przedsięwzięcia prewencyjne na wypadek konfrontacji z takimi zjawiskami jak terroryzm, użycie broni chemicznej czy cyberataki. Jak zaznaczyło niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych, nie jest to związane z jakimkolwiek bezpośrednim zagrożeniem.

>>> Czytaj też: Zmiana prawa za Odrą. Niemcy znowu pójdą w kamasze?

"Plan wyznacza ramy dostosowań niezbędnych w zmieniającym się klimacie bezpieczeństwa oraz wymogi obrony cywilnej i doraźnych działań interwencyjnych" - czytamy w rządowym dokumencie. Zaleca on obywatelom, by w razie ogólnopaństwowej sytuacji kryzysowej zaopatrywali się w zapas wody pitnej na pięć dni i żywności na dziesięć dni. Wskazuje również na potrzebę rozbudowania systemu alarmowego do informowania ludności o wystąpieniu zagrożenia oraz usprawnień w ochronie budynków i doraźnej pomocy medycznej.

Sugeruje ponadto przywrócenie w razie potrzeby zniesionego w 2011 roku powszechnego obowiązku służby wojskowej, co stanowi w polityce wewnętrznej Niemiec kwestię kontrowersyjną. Dokument zaznacza, że cywile powinni być gotowi do wspierania wojska w takich dziedzinach jak kierowanie ruchem drogowym, wyszukiwanie kwater i zaopatrywanie w paliwo.

>>> Czytaj też: Egzotyczna koalicja Turcji, Rosji i Iranu. Oto prawdziwe powody ofensywy Ankary w Syrii