Lawinowy wzrost wartości dopłat, skutkował bowiem szybkim wyczerpaniem puli funduszy na 2016 r. (w marcu br.) i przejściowym zablokowaniem środków dotyczących 2017 r. (w lipcu br.). Do końca grudnia beneficjenci MdM-u są skazani tylko na nowe mieszkania z terminem ukończenia w 2018 r. Wybór odpowiednich lokali i domów jest niezbyt duży, co skutkuje spadkiem wartości przyznanych dopłat. Taka zmiana była dobrze widoczna już w lipcu bieżącego roku.

Na początku wakacji wartość przyznanych dopłat spadła aż o 70% …

Ostatnie zmiany popularności MdM-u możemy przeanalizować na podstawie danych Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Te statystyki z 31 miesięcy działania programu (styczeń 2014 r. – lipiec 2016 r.), zostały przedstawione na poniższym wykresie. Informacje BGK wskazują, że od stycznia 2014 r. do sierpnia 2015 r. wartość dopłat tylko sporadycznie przekraczała 40 mln zł/m-c, a jej średni poziom z 20 miesięcy wyniósł 32,9 mln zł. Wrześniowe zmiany w programie MdM skutkowały wzrostem średniomiesięcznej sumy dopłat do 107 mln zł (wynik z okresu wrzesień 2015 r. – lipiec 2016 r.). W rekordowym miesiącu (marzec 2016 r.), dopłaty przyznane przez BGK przekroczyły nawet 200 mln zł.

Czerwiec 2016 r. był ostatnim miesiącem prosperity w programie MdM (wartość dopłat: 117 mln zł). Analogiczna kwota dla lipca br. spadła do poziomu 35 mln zł. Wyniki z sierpnia br. mogą być znacznie gorsze, ponieważ w lipcu przyznano jeszcze 29 mln zł dopłat z puli na 2017 r – tłumaczy Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl. Została ona zablokowana, gdyż ustawa o MdM zabrania wykorzystania więcej niż połowy środków na dany rok przed jego rozpoczęciem. Pozostała część puli dotyczącej 2017 r. (ok. 373 mln zł), będzie odblokowana wraz z 1 stycznia 2017 r. Te środki prawdopodobnie szybko się skończą, bo na możliwość złożenia wniosku kredytowego niecierpliwie czekają przyszli nabywcy używanych „M”, gotowych mieszkań deweloperskich i lokali z terminem ukończenia w 2017 r.

Programowi MdM nie można wróżyć dobrych wyników w pozostałych miesiącach 2016 roku, gdyż oferta nowych mieszkań z terminem ukończenia w 2018 r. jest stosunkowo wąska. Jako dobry przykład może posłużyć Warszawa. Gdyby środki na 2016 r. i 2017 r. nadal były dostępne, to warszawiacy mieliby do wyboru prawie 1800 lokali spełniających kryteria MdM (bez rabatów dewelopera). Brak możliwości dotowania gotowych „M” i lokali deweloperskich z terminem ukończenia w 2016 r. i 2017 r. sprawia jednak, że podaż odpowiednich mieszkań bez rabatów to jedynie 196 sztuk. Problemów ze znalezieniem dotowanych lokali, obecnie nie mają tylko krakowianie. To dość ciekawa sytuacja, ponieważ w 2014 r. i 2015 r. Kraków był metropolią z najmniejszą dostępnością „mieszkań dla młodych”.

>>> Polecamy: Dlaczego ceny mieszkań na Węgrzech wystrzeliły w górę?

Aktualnie rozpoczynane lokale mogą już „nie załapać” się do MdM-u

Obecna sytuacja programu MdM jest problematyczna z punktu widzenia deweloperów. Dla firm budujących mieszkania, skończył się już najbardziej perspektywiczny okres korzystania z rządowych dopłat – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Ta zmiana wynika nie tylko z faktu, że do wykorzystania pozostała kwota 1,1 mld zł (ok. 30% pierwotnego budżetu MdM). Coraz większe znaczenie dla inwestorów mieszkaniowych, ma krótki czas na budowę lokali, które mogłyby się jeszcze zakwalifikować do MdM-u. Rządowy program formalnie powinien działać do końca 2018 roku, ale graniczny termin na składanie wniosków o dopłaty to 30 września 2018 r. Jeśli uwzględnimy przeciętny czas budowy lokalu deweloperskiego (około 24 miesiące według danych GUS), to okaże się, że inwestorzy mają teraz ostatnią szansę na uruchomienie projektów dotyczących Mieszkania dla Młodych. Firmy nierozpoczynające nowych inwestycji skrojonych pod MdM, na początku 2017 r. będą mogły jeszcze sprzedawać z dopłatą mieszkania, które są gotowe albo mają termin realizacji do końca tego samego roku.

Niezależnie od planów dotyczących nowych inwestycji, deweloperzy muszą już powoli myśleć o perspektywach rozwoju swojego biznesu po zakończeniu rządowych dopłat i wzroście stóp procentowych NBP. To ważna kwestia, gdyż kilkuletnie prognozy dla inwestorów mieszkaniowych nie prezentują się zbyt optymistycznie. Pod koniec bieżącej dekady, takie czynniki jak emigracja zarobkowa i starzenie się społeczeństwa, będą bardziej wpływać na największe rynki mieszkaniowe.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

>>> Czytaj też: Zaległości czynszowe Polaków. Oto najbardziej zadłużone regiony