statystyki

Thomas Piketty. Miał być Marksem naszych czasów, dziś oskarżany o manipulacje

28 sierpnia 2016, 19:00
Żebrak

Żebrakźródło: ShutterStock

Miał być „Marksem naszych czasów” i murowanym kandydatem do Nagrody Nobla. Teraz okazuje się, że zachwyty nad nim były przedwczesne. Na jego główne tezy nie ma dowodów.

Reklama

Reklama

W kwietniu 2014 r. wydarzyło się coś niezwykłego. Coś, co według wielu miało zmienić świat. Ukazała się angielska edycja „Kapitału w XXI w.” autorstwa francuskiego ekonomisty Thomasa Piketty’ego. Cóż takiego rewolucyjnego się w niej znajduje? Nowe i, jak mówiono, przełomowe wyjaśnienie rosnących w ostatnich dekadach nierówności społecznych.
– Po Pikettym nic już nie będzie takie samo – powtarzali dziennikarze, ekonomiści, politycy. Zarazili się nim także zwykli ludzie. Do stycznia 2016 r. jego książka sprzedała się na całym świecie w 2,2 mln egzemplarzy i została przetłumaczona na 45 języków. W tym czasie Piketty z kompletnie nieznanego publicznie ekonomisty akademickiego awansował do rangi „ekonomicznej gwiazdy rocka”. Uznano go za bezkompromisowego geniusza, który neoliberalne modele ekonometryczne przekornie wykorzystał do obalenia neoliberalizmu, dając asumpt do poważnych zmian w polityce gospodarczej. „Gdy zrobią film o upadku zachodniego kapitalizmu, Piketty’ego zagra Colin Firth” – pisał brytyjski dziennik „The Guardian”. Teraz okazuje się, że gwiazda Piketty’ego to prawdopodobnie supernowa: jej nagły blask zwiastuje jej śmierć. Jego teoria pęka pod naporem krytyki.

Faza I. Odkrycie

Choć głosy nieprzychylne Piketty’emu słychać już od ponad roku, to dopiero Carlos Goes, ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, może skutecznie wymazać francuską gwiazdę z ekonomicznej galaktyki. W swojej najnowszej pracy (opublikowanej na razie w wersji roboczej) udowadnia, że dane empiryczne nie potwierdzają głównych tez Francuza. Są owe tezy, jak pisze Goes – z ukrytym między wierszami, ale wyraźnym przekąsem – „spójne” i „inspirujące”, ale... bezpodstawne. I dodaje: „Wyjaśnienia problemu nierówności należy poszukać gdzie indziej”.

O szczegółach krytyki Goesa jednak za chwilę. Najpierw krótkie resume „odkryć” Francuza. Innowacyjność podejścia Piketty’ego do nierówności nie polegała na stwierdzeniu, że to sam kapitalizm z konieczności je wytwarza (o tym pisał już Marks), ale na zidentyfikowaniu mechanizmu, który jest za to odpowiedzialny. Piketty robi to, posługując się dwoma wskaźnikami: średnią stopą zwrotu z kapitału w gospodarce (czyli m.in. z lokat, akcji i dywidend), którą w swoim modelu oznacza jako „r”, oraz stopą wzrostu dochodu narodowego oznaczoną literą „g”. Między „r” a „g” zdaniem Francuza zachodzi relacja o doniosłym znaczeniu. Oto zwrot z kapitału (r) jest średnio większy od wzrostu PKB (g). Światowy wzrost PKB spada, różnica się pogłębia, a to przekłada się na rosnący udział kapitału (kosztem pracy) w ogólnym rachunku PKB. Nie było tak od zawsze. Pogłębianie się tej przepaści to zjawisko nasilające się od ok. 30–40 lat, co Piketty skrupulatnie dokumentuje. I tu przechodzimy do najważniejszej obserwacji. Jako że przychód z kapitału nie jest rozłożony w społeczeństwie tak równo jak przychód z pracy (choćby dlatego, że nie wszyscy posiadają produktywny kapitał), to wraz z pogłębiającą się luką pomiędzy „r” i „g” rosną społeczne nierówności. Żyjemy w gospodarce coraz mocniej zdominowanej przez bogatych rentierów.

Czy możemy się dziwić, że takie postawienie sprawy łatwo podchwyciły media? Nierówności społeczne od czasu kryzysu finansowego są jednym z głównych tematów debaty ekonomicznej, ale i ogólnospołecznej. Matematyczny zapis twierdzenia Piketty’ego „r>g” stał się ekonomicznym odpowiednikiem równania „e=mc2” w fizyce. W towarzystwie głupio jest już go nie znać. Zwłaszcza że do czytania Piketty’ego przyznają się ekonomiczni nobliści tacy, jak Paul Krugman i Joseph Stiglitz czy miliarder Bill Gates, a politycy całego globu chętnie wykorzystują podsuwane przez Francuza rozwiązanie diagnozowanego problemu. Na przykład... wyższe podatki.

Pamiętacie niedawną próbę wprowadzenia 75-proc. podatku dla milionerów we Francji (pomysł funkcjonował przez krótki czas, ale wycofano się z niego)? To naturalne, że ją podjęto.
Piketty był przecież swego czasu doradcą socjalistów, którzy we Francji rządzą.

Ale prezydent Francois Hollande i tak nie poszedł tak daleko, jak to, co proponował Piketty w „Kapitale...”. Zdaniem ekonomisty dla najbogatszych (tych „z przychodem powyżej 500 tys. dol. albo miliona rocznie”) należy wprowadzić podatek powyżej 80 proc.!

– Może nie przełoży się to na duży wzrost przychodów budżetowych, ale zredukuje drastycznie wynagrodzenie najlepiej opłacanych ludzi – uważa Piketty. Podatki tego typu mają rozbić nagromadzone fortuny i poprzez redystrybucję na nowo stworzyć przestrzeń awansu społecznego i zatrzymać „niekończąca się spiralę nierówności”.

Piketty nie jest zwolennikiem lokalnych rozwiązań i świadomy jest, że wysokie podatki wprowadzane lokalnie są nieefektywne. Co sprytniejsi i bogatsi umieją ich uniknąć. Stąd jego sceptycyzm wobec zapędów Hollande’a. Piketty woli działać globalnie i nawołuje do wprowadzenia globalnego podatku majątkowego i globalnej harmonizacji podatków dla firm. Brzmi jak koszmar tzw. prawicowych (czyli wolnorynkowych) ekonomistów? Owszem. Dlatego rosnąca popularność Francuza sprawiła, że wśród nich zawrzało.

Faza II. Krytyka


Pozostało jeszcze 64% treści

Pełny tekst artykułu dostępny w wydaniu
cyfrowym Dziennika Gazety Prawnej.

Miesiąc już od 33 zł.
Kup dostęp.

Reklama

  • jacezar(2016-08-28 21:17) Odpowiedz 3119

    Socjalizm powinien być zdelegalizowany bo opiera się zabieraniu jednym aby dać tym co na dana partię zagłosują. A propagowanie treści socjalistycznych powinno być karane na równi z propagowaniem faszyzmu

  • staryapacz(2016-08-28 21:53) Odpowiedz 120

    Sądziłem ,że otrzymuję miesieczny bezpłatny dostęp na próbę, nawet przysłano mi numer zamówienia 556M22836008 a tu lipa moge przeczytać tylko część artykułu. Nieładnie, nie kupię bo nie lubię oszustów

  • ala(2016-08-29 09:55) Odpowiedz 44

    no i co teraz zrobi nasz biedny Woś chyba sie .....

  • potrzebny lekarz(2016-08-29 14:44) Odpowiedz 31

    Pytanie czy program rozdawnictwa PIS i opodatkowania pracujących na ten socjal to lewackie czy prawicowe podejście?

  • Mleko(2016-08-28 20:29) Odpowiedz 310

    Piketty to farbowany neoliberał. Polecam poczytać Varoufakisa.

  • gosc(2016-08-29 10:43) Odpowiedz 24

    Grupa Bilderberg dziala , to masoni rzadza swiatem , prawda ich nie interesuje , potrafia zniszczyc kazdego kto przeciw nim

  • droma(2016-08-29 19:10) Odpowiedz 04

    pis rozdaje z podatkow nikomu nie zabiera osmiorniczek tez nie je ,to jest polityka finansowa normalna w kazdym normalnym panstwie czytaj usa ,natomiast ,lewak piketty nawolywal do zabrania taki pedalowaty francuzki janosik ,dlatego dostal kopa -sluznie ...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze