Rozmowa z prof. Dominiką Maison, prezesem Maison & Partners, dziekanem Wydziału Psychologii UW.

Podzieliła pani pijących na sześć grup…

Przeprowadziliśmy analizę segmentacyjną opartą o zaawansowane metody statystyczne, która pozwoliła nam wyodrębnić grupy o podobnym profilu zachowań. Dzięki temu dowiedzieliśmy się nie tylko tego, jak często Polakom zdarzają się ryzykowne zachowania po alkoholu, ale możemy też ustalić przyczyny tych zachowań. Te bowiem mogą być bardzo różne.

Skupmy się na kluczowych wnioskach. Patrzę na raport z badań i widzę, że 12 proc. Polaków stanowią „zatopieni” w alkoholu. Alkoholicy?

Jak piją Polacy.jpg

Jak piją Polacy.jpg

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Niekoniecznie. Nasze badanie nie jest badaniem klinicznym, więc nie analizujemy, czy ktoś jest chory, czy nie. Ale zapewne część osób z tej grupy może mieć problem zdrowotny związany z alkoholem. „Zatopieni” to grupa specyficzna, gdyż w zasadzie mówiąc o niej, można wyciągnąć same przykre wnioski. Pod względem demograficznym jest to segment niżej wykształconych mężczyzn, stosunkowo często bezrobotnych, raczej niezadowolonych z życia, bez większych perspektyw, z poczuciem braku wpływu na swój los.

Smutni ludzie, którzy piją na smutno.

Tak. Piją alkohol, by zabić czas i odpędzić frustrację, która ich na co dzień dopada. Jeśli założeniem przeprowadzonych badań miałoby być znalezienie sposobu na to, by motywować Polaków do odpowiedzialnego picia, z tą grupą będzie największy problem.

16 proc. Polaków nazwała pani „balującymi”. Piją dużo, ale na wesoło?

„Balujący” piją najwięcej ze wszystkich grup, ale nie popadają w kłopoty tak często, jak „zatopieni”. To pokazuje ważną rzecz: ilość wypijanego alkoholu nie idzie wcale w parze z problemami. Ważniejsza jest motywacja do picia. A „balujący” to w większości ludzie zadowoleni z siebie i z życia. Alkohol jest im potrzebny, by się jeszcze lepiej bawić.

A może nie jest im wcale potrzebny, tylko koncerny alkoholowe kreują w swoich reklamach obraz: jest impreza, więc musi być alkohol?

Reklamy odzwierciedlają, a nawet wzmacniają pewne wzorce społecznych zachowań. Takim przykładem są reklamy, które bazują na skojarzeniach dobrej zabawy i alkoholu. Moim zdaniem jest ich w Polsce zbyt dużo. Warto, by przekaz medialny był inny. Ale zakładam, że to się właśnie powoli zmienia. W interesie samych firm jest promowanie odpowiedzialnego picia. Żaden przedsiębiorca nie chce być kojarzony w negatywny sposób, np. z pijanymi ludźmi, robiącymi rozróby. Ponadto biznes zaczyna dostrzegać, że niektórych rzeczy nie można robić. I tak duży nacisk warto położyć pokazanie, że picie alkoholu powinno być samodzielną decyzją każdego człowieka i że można dobrze bawić się bez alkoholu. Jeszcze niedawno modne było namawianie do picia.

„Ze mną się nie napijesz?”

No właśnie. I tego typu slogany występowały też w reklamach alkoholu. Ostatnio jest ich mniej. To jeden z elementów, na pozór niedostrzegalny, ale być może dzięki niemu za 5 lat usiądziemy do rozmowy o tym, jak piją Polacy, i okaże się, że jest lepiej.