statystyki

W grudniu propozycje ws. dochodów własnych UE; Brexit szansą na reformy

8 września 2016, 16:15 | Aktualizacja: 08.09.2016, 16:57
Źródło:PAP
Pracująca od ponad dwóch lat grupa ds. zasobów własnych UE przedstawi w grudniu propozycje, w jaki sposób uniezależnić budżet unijny od składek państw członkowskich. Nie tylko unijni decydenci mają nadzieję, że Brexit ułatwi reformę.

Reklama

Reklama

"Zaprezentujemy nasz końcowy raport trzem instytucjom, czyli Radzie UE, Parlamentowi Europejskiemu i Komisji Europejskiej w grudniu" - powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Brukseli były premier Włoch i były komisarz UE Mario Monti. Kieruje on międzyinstytucjonalną grupą wysokiego szczebla ds. zasobów własnych.

Jak zastrzegł, w tej chwili nie chce ujawniać żadnych konkretnych propozycji, ponieważ cały czas trwają nad nimi prace. "W tej chwili jesteśmy w trakcie finalizowania raportu" - oświadczył Włoch.

O tym, że we wspólnej kasie konieczne są zmiany, mówiła wiceszefowa KE ds. budżetu Kristalina Georgiewa. "Musimy otworzyć na nowo dyskusję na temat struktury strony przychodowej budżetu" - podkreślała w czasie konferencji o przyszłym finansowaniu UE.

Przez dwa dni rozmawiali o tym w Parlamencie Europejskim europosłowie, przedstawiciele instytucji europejskich, eksperci, a także reprezentanci parlamentów narodowych.

Georgiewa zwracała uwagę, że reformy nie było od 1988 r. "Przez te wszystkie lata dużo się zmieniło, więc powinien się zmienić również budżet europejski" - zaznaczyła.

Były komisarz ds. budżetu, europoseł PO Janusz Lewandowski wskazywał, że szansą na zmiany jest decyzja o wyjściu z UE Wielkiej Brytanii. Londyn był najbardziej zagorzałym zwolennikiem oszczędności i cięć w unijnych wydatkach podczas negocjacji nad kolejnymi perspektywami finansowymi UE.

Na fakt ten zwrócił uwagę również reprezentujący polski Sejm na konferencji poseł PiS Jacek Sasin. Jego zdaniem w związku z Brexitem "oczywiste staje się" wyeliminowanie mechanizmów korekcyjnych, które wpływają na wielkość składek poszczególnych krajów.

Sasin podkreślał, że z powodu rabatu brytyjskiego polskie wpłaty do budżetu UE są wyższe niż wynikałoby to z poziomu zamożności naszego kraju. Na rabat brytyjski, który wywalczyła jeszcze w latach 80. ówczesna premier Margaret Thatcher, składają się wszystkie państwa UE. Nie jest on jednak jedynym mechanizmem korygującym składki do wspólnotowej kasy, ponieważ inne kraje również korzystają z rabatów.

Sasin mówił, że można je zastąpić instrumentami korekcyjnymi po stronie wydatkowej, z których mogłyby korzystać np. kraje przyjmujące uchodźców.

Polityk PiS deklarował również, że Polska jest otwarta na dyskusje o nowych źródłach finansowania UE. Zastrzegł przy tym, że propozycje reform nie mogą w nadmierny sposób obciążać nowych krajów UE. "Nie powinniśmy iść w kierunku dodatkowych obciążeń uzależnionych od emisji CO2" - zaznaczył.

Wiceszefowa KE ds. budżetu przyznała, że wynik brytyjskiego referendum otwiera debatę na temat rabatów, ale należy się szerzej zastanowić nad wspólnymi przychodami w związku z tym, że Londyn jest istotnym płatnikiem netto do kasy UE.

Georgiewa wskazała, że możliwe byłoby np. wprowadzenie nowego paneuropejskiego podatku, z którego finansowane byłyby wydatki UE. "Opodatkowanie zanieczyszczenia i emisji gazów cieplarnianych nie jest złym pomysłem" - dodała, wskazując na konieczność poszerzenia bazy podatkowej w krajach unijnych.

Jej zdaniem możliwe byłoby też przeniesienie części wydatków z budżetów krajowych na poziom unijny, jednak tylko gdyby istniały nowe cele budżetowe, np. obronność. Jak podkreślała, obecnie UE finansuje z wielkim trudem wydatki na ochronę granic zewnętrznych. "Trzeba zadać sobie pytanie, czy ochrona granic nie byłaby lepsza, gdyby była prowadzona centralnie, a nie przez poszczególnie państwa członkowskie" - oświadczyła wiceszefowa KE.

Dysfunkcjonalność sposobu finansowania wydatków unijnych uwidoczniły kłótnie w 2013 i 2014 roku dotyczące wielkości budżetów rocznych między państwami UE nawołującymi do oszczędności a Parlamentem Europejskim, który domagał się większej unijnej sakiewki. Roczne budżety uchwalono dosłownie w ostatniej chwili, inaczej Unii groziłby bałagan finansowy, opóźnienia czy nawet paraliż projektów polityki regionalnej.

Jeszcze większe targi toczyły się w latach 2011-2012 podczas negocjacji nad długoterminowym budżetem UE na lata 2014-2020, kiedy starli się płatnicy netto z Niemcami na czele i jego beneficjenci, którym przewodziła Polska. Kompromis był trudny do osiągnięcia, gdyż wymagał jednomyślności.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze