statystyki

Chorwaci wybierają parlament. Partie znów bez szans na samodzielne rządy

9 września 2016, 08:15 | Aktualizacja: 09.09.2016, 08:16
Źródło:PAP
Chorwacja

Chorwacja źródło: ShutterStock

W Chorwacji odbywają się w niedzielę drugie w ciągu roku wybory parlamentarne. Osiągnięcie stabilności politycznej może być trudne, gdyż według sondaży ani konserwatyści, ani socjaldemokraci nie zdobędą większości niezbędnej do samodzielnego utworzenia rządu.

Reklama

Reklama

Powodem przedterminowych wyborów jest upadek koalicyjnego rządu centroprawicy w czerwcu, zaledwie pięć miesięcy po jego sformowaniu. Okres ten charakteryzowały wewnętrzne kłótnie i konflikty interesów, które osłabiły konserwatywną Chorwacką Wspólnotę Demokratyczną (HDZ) i doprowadziły do odejścia jej lidera, Tomislava Karamarko.

HDZ i należąca do koalicji partia Most nie mogły porozumieć się co do zasadniczych reform gospodarczych wymaganych przez UE, której członkiem Chorwacja jest od 2013 roku.

Według sondaży w niedzielnych wyborach główna siła opozycji, Socjaldemokratyczna Partia Chorwacji (SDP), może liczyć na ok. 34 proc. głosów, a konserwatyści z HDZ na 27 proc.

Jeśli sondaże się potwierdzą, to aby dojść do władzy, oba ugrupowania będą uzależnione od partii mniejszościowych, takich jak Most, która była jedną z formacji wchodzących w skład koalicji po wyborach z listopada 2015 roku.

Biorąc pod uwagę powyborcze sojusze, HDZ ma niewielką przewagę nad centrolewicą, gdyż mogłaby ponownie liczyć na związanie koalicji z Mostem.

W kraju dotkniętym kryzysem kampanię przedwyborczą zdominowały nierealne obietnice dotyczące gospodarki. Jednak według komentatorów ton tej kampanii był bardziej umiarkowany niż przed poprzednim głosowaniem, gdy lewica i prawica przerzucały się niewybrednymi oskarżeniami, sięgającymi czasów drugiej wojny światowej.

"Patrząc na obietnice partii, można odnieść wrażenie, że autorami programów wyborczych są bracia Grimm lub Hans Christian Andersen. Jednak w przeciwieństwie do poprzednich wyborów, gdy wszystko sprowadzało się do antagonizmów z drugiej wojny światowej, te obietnice przynajmniej dotyczą gospodarki" - zauważył analityk Boris Raszeta.

Jednym z powodów zmian w charakterze kampanii jest odejście Karamarki, byłego szefa tajnych służb, ze stanowiska lidera konserwatystów i zastąpienie go przez dyplomatę i europarlamentarzystę Andreja Plenkovicia.

"Karamarko prowadził kraj radykalnie na prawo. Plenković już skierował HDZ w stronę centroprawicy" - podkreślił Raszeta.

Od objęcia stanowiska przez 46-letniego europosła poparcie dla HDZ rośnie. Plenković ma wizję HDZ jako partii o demokratycznych, chrześcijańskich, uniwersalnych i pojednawczych wartościach. Krytycy zauważają jednak, że ten poliglota, dyplomata i ekspert prawa międzynarodowego nie reprezentuje nacjonalistycznej większości wyborców HDZ oraz nie będzie w stanie powstrzymać partyjnych jastrzębi.

Tym razem HDZ startuje w wyborach sama, podczas gdy w ub.r. stała na czele tzw. koalicji patriotycznej, w której skład weszły m.in. partie skrajnie prawicowe, a nawet popierające faszystowski i ultrakonserwatywny ruch ustaszy z drugiej wojny światowej.

>>>  Czytaj też: Szczerski: Trójmorze powstaje w oparciu o współpracę z Rumunią i Chorwacją [WYWIAD]

Z kolei socjaldemokraci byłego premiera Zorana Milanovicia przewodzą koalicji, do której zaprosili też liczne formacje mniejszościowe.

Milanović przekonuje, że za umiarkowanym dyskursem Plenkovicia kryje się konserwatywny nacjonalizm HDZ i że rząd tej partii byłby niestabilny, nieskuteczny oraz nietolerancyjny. 49-latek przypomina, że w latach 2011-15, gdy był premierem, udało mu się przygotować fundamenty pod zdrową gospodarkę oraz sprawiedliwe, demokratyczne i nowoczesne społeczeństwo po latach zacofanych, skorumpowanych i nacjonalistycznych rządów konserwatystów. Krytycy Milanovicia zarzucają mu z kolei, że nie był w stanie w pełni wykorzystać wejścia Chorwacji do Unii.

Podczas kampanii potajemnie nagrano i opublikowano odbywające się za zamkniętymi drzwiami spotkanie Milanovicia z weteranami wojennymi. Były szef rządu w lekceważący sposób wypowiadał się na temat sąsiadów Chorwacji: Bośni i Hercegowiny czy Serbii, której rząd nazwał "żałosnym".

Rząd SDP stanął na wysokości zadania, gdy w 2015 roku, po decyzji Węgier o zamknięciu przed uchodźcami granicy z Serbią, do Chorwacji przedostały się setki tysięcy uchodźców z Bliskiego Wschodu. Milanović sprzeciwił się postawieniu muru granicznego czy wysłaniu wojska do ochrony granic.

Według agencji EFE programy socjaldemokratów i HDZ w najważniejszych punktach prawie się nie różnią, a obaj liderzy - których łączy m.in. to, że obaj są prawnikami, byłymi dyplomatami i są w podobnym wieku - mogliby właściwie zamienić się barwami partyjnymi.

Plenković, szef konserwatystów, którego rodzice byli komunistami, z powodu swego umiarkowania wydaje się ucieleśnieniem socjaldemokratycznych nadziei, natomiast otwarty i elokwentny Milanović, który niedawno ujawnił, że jego dziadek był ustaszą, przypomina właśnie przywódcę, o jakim marzyłoby wielu członków HDZ.

Bardziej umiarkowany rząd pomógłby złagodzić napięcia z sąsiednią Serbią po licznych potyczkach dyplomatycznych z ostatnich miesięcy, którym towarzyszyły wzajemne oskarżenia o nietolerancję i nacjonalizm.

Chorwaccy socjaldemokraci bronią praw mniejszości serbskiej i dobrych relacji z Belgradem, co dotychczas krytykowała HDZ. Za swych rządów Milanović próbował posunąć naprzód kwestię praw serbskiej mniejszości, m.in. zamontowania dwujęzycznych tablic z napisami cyrylicą (używaną przez Serbów) w wieloetnicznym mieście Vukovar na granicy z Serbią. Wywołuje to protesty skrajnych nacjonalistów i konserwatystów.

Uspokojenie tonu wypowiedzi dotyczących Serbii i okazanie większej ugodowości przez HDZ mogłoby być ważnym krokiem w kierunku ostatecznego pojednania między krajami - komentuje EFE.

"HDZ należy do Europejskiej Partii Ludowej, podobnie jak premier Serbii Aleksandar Vuczić i kanclerz Niemiec Angela Merkel, z którą Plenković będzie współpracował. Ten niemiecki parasol bardzo pomógłby normalizacji" - uważa Raszeta.

Pod koniec 2015 roku Chorwacja wyszła z sześcioletniej recesji, podczas której gospodarka skurczyła się o 12 proc., a bezrobocie wzrosło do 17 proc. W tym roku wzrost PKB może przekroczyć 2 proc., a bezrobocie spaść do 15 proc.

>>> Czytaj też: Chorwacki sposób na kredyty frankowe. Potężny cios w banki

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze