Demonstracje odbyły się w kilku miastach. Agencja Associated Press relacjonuje, że część osób niosła transparenty z napisem "Śmierć Saudom", który odnosił się do rodziny królewskiej sprawującej władzę w Arabii Saudyjskiej.

W ostatnich dniach znowu zaczęło narastać napięcie na linii Teheran - Rijad. W środę prezydent Iranu Hasan Rowhani wezwał kraje muzułmańskie, by zjednoczyły się i "ukarały" Arabię Saudyjską za "jej zbrodnie". Wcześniej wielki mufti Arabii Saudyjskiej Abdel Aziz al-Szejk uznał, że przywódcy Iranu nie są muzułmanami, a wrogami.

Sunnicka Arabia Saudyjska i szyicki Iran konkurują ze sobą na Bliskim Wschodzie, wspierając przeciwne strony konfliktów w Syrii i Jemenie. Popierają także zwalczające się ugrupowania w Iraku, Bahrajnie i Libanie. W przeszłości wielu sunnickich teologów podkreślało, że traktuje szyitów jako niewiernych.

Słowa muftiego opublikowano w dwa dni po tym, jak irański przywódca duchowo-polityczny ajatollah Sajed Mohammad Ali Chamenei oskarżył władze saudyjskie o dobijanie pielgrzymów, którzy odnieśli rany podczas zeszłorocznej pielgrzymki do Mekki. We wrześniu 2015 roku hadż zakończył się stratowaniem blisko 2300 osób, w tym ponad 450 obywateli Iranu. Rząd w Teheranie uważa, że do tragedii doprowadził "brak kompetencji" władz saudyjskich.

Pielgrzymka do Mekki, gdzie narodził się Mahomet i gdzie doznał objawień, jest jednym z pięciu filarów islamu, obok wyznania wiary, modlitwy pięć razy dziennie, jałmużny i postu w czasie świętego dla muzułmanów miesiąca, ramadanu. Pielgrzymkę powinien odbyć każdy wierny co najmniej raz w życiu, jeśli ma na to niezbędne środki.(PAP)