Pracownica banku w Łodzi założyła do pracy naszyjnik z małym symbolem gwiazdy Dawida. Gdy biżuterię dostrzegł jeden z klientów, zapytał podniesionym głosem: „Co pani ma na szyi?! Proszę to zdjąć, zdejmij to natychmiast. Pracuje pani w banku, to nie jest miejsce na afiszowanie swojej religijności”. Groził, że złoży skargę na zatrudnioną i dodał: „Nie będzie mnie Żydówka obsługiwać”.

To fragmenty listu, jaki do redakcji portalu Forum Żydów Polskich (FŻP) skierowała jedna z jego użytkowniczek. Sprawą zajął się dr Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. W korespondencji do FŻP podkreślił, że dyskretne uzewnętrznianie przekonań religijnych w miejscu pracy i noszenie symbolu religijnego (np. w formie naszyjnika) nie narusza praw i wolności innych osób. Powołał się jednocześnie na przepisy kodeksu pracy zabraniające dyskryminacji zatrudnionych (m.in. ze względu na wyznanie) oraz orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Problem jednak w tym, że nietrudno też znaleźć zarówno przepisy, jak i orzeczenia, z których wynika zupełnie odwrotne twierdzenie, tzn. że pracodawca ma prawo wymagać, aby zatrudniony nosił odpowiedni strój służbowy i nie afiszował wyznawanej religii w miejscu pracy. Prawo w tej kwestii jest niejednoznaczne, a interesy pracowników i pracodawców – sprzeczne. Ci pierwsi chcą przecież jedynie realizować swoje prawo wolności wyznania, a drudzy – zadbać o neutralny wizerunek przedsiębiorstwa, aby nie tracić klientów o różnym światopoglądzie lub religii. Pogodzenie tych różnic nie jest łatwe, a zapewne w najbliższym czasie stanie się jeszcze trudniejsze. W dobie uchodźców, ataków terrorystycznych na tle wyznaniowym, zarzutów do polityki multikulti i narastającej niechęci do odmienności coraz więcej pracowników usłyszy zapewne prośbę, aby przed obsługą klientów zdejmowali naszyjnik z gwiazdą Dawida, chrześcijański krzyżyk lub muzułmańską chustę. Bo w przeciwnym razie muszą liczyć się z tym, że ktoś powie do nich: nie będzie mnie obsługiwać muzułmanin/Żyd/chrześcijanin.

Treść całego artykułu można przeczytać w Magazynie DGP oraz tutaj.