W języku polskim do XVI w. używana była liczba podwójna, której używano właśnie z liczebnikiem „dwa”. A wszystko później to już była liczba mnoga. Dobrze to widać w angielskim, w którym „trzy” (three) jest powiązane etymologiczne z: „trzykrotnie” (thrice), które kiedyś również oznaczało „wielokrotnie”, „throng” (tłum), „through” (poprzez, na wskroś) oraz „troop” (stado, odział wojska). Dodatkowo do budowy wielu słów używany jest łaciński przedrostek „trans-” (transfer, transport, transmisja). Jak widać, były jeden i dwa, a później dużo, wiele, przestrzeń, a w niektórych językach nawet odejście w zaświaty.

Wraz z rozwojem społeczeństw pojawiło się zapotrzebowanie na kolejne liczby. Zaczęto liczyć dalej. Do trzech i czterech. Do dziś w językach Aborygenów oraz ludów Mikronezji trzy to „dwa jeden”, a cztery to „dwa dwa”, w Amazonii osiem to „dwa dwa dwa dwa”. Pewnego dnia uznano, że do liczenia mogą się przydać palce jednej dłoni. Przyznam, że było to dla mnie dużym zaskoczeniem, gdy usłyszałem, że i w naszym języku jest ślad po tym epokowym dla ludzkości odkryciu – liczebnik „pięć” pochodzi od słowa „pięść”.

Do liczenia użyto więc jednej ręki i powstały mieszane systemy. Dla jednego z papuaskich plemion cztery to jeszcze „dwa-i-dwa”, ale już osiem to „pięć-i-trzy”. Systemów opartych na pięć było bardzo dużo. Popyt na liczby wzrastał i zaczęto używać drugiej ręki, a za chwilę również obu nóg. Jeden z ciekawszych systemów odkryto u Indian z dorzecza Orinoko, którzy stosowali następujące określenia: 5 to „cała ręka”, 10 to „obie ręce”, 15 to „cała noga”, a 16 to... „jeden u drugiej nogi”. Dalej było jeszcze ciekawiej: 20 to „jeden Indianin”, zaś „trzech Indian” to 60. W tej notacji można łatwo wydedukować, że „jeden u drugiej nogi trzeciego Indianina” to 56. Warto również zwrócić uwagę na inne układy oparte na liczbie 20. W jednym z plemion w Afryce Środkowej 20 do dziś nosi nazwę „powieszony człowiek”, zaś dla innego w Afryce Zachodniej 40 to... „posłanie”.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć tutaj.