Inwestorzy w Polsce nadal „miotają się" w trendzie horyzontalnym. Podobnie jest w USA, ale tamtejsze indeksy znajdują się przy historycznych szczytach. Na Zachodzie gracze giełdowi wpadają w naprzemienną histerię i euforię, a do zmiany nastrojów wystarczy im jedna wypowiedź przedstawiciela Rezerwy Federalnej USA (Fed). Dzisiaj w Warszawie nie będzie spokojniej, ponieważ po wczorajszej wyprzedaży notowania polskich indeksów znalazły się w miejscu na wykresie, które inspiruje do zajmowania pozycji zarówno przez „byki", jak i przez „niedźwiedzie".

Prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w USA w tym miesiącu wynosi jedynie 22%. Jednak inwestorzy łatwo dają się ponieść emocjom. W piątek byli przejęci potencjałem zbliżającej się serii podwyżek. Wczoraj, po tym jak członek Fed Lael Brainard powiedział, że nie ma pośpiechu w podnoszeniu stóp, odetchnęli z ulgą i zaczęli mocno kupować akcje.

W piątek, w efekcie słabej atmosfery na światowych rynkach, kontrakt terminowy na WIG20 złamał najszybszy trend wzrostowy prowadzony od dna z czerwca. Gdy na zakończenie notowań w USA w minionym tygodniu tamtejsze indeksy zaliczyły znaczny spadek, w konsekwencji wczoraj polski rynek zanotował kolejną bardzo słabą sesję. Krótkoterminowo WIG20 wyrysował formację głowy z ramionami (RGR) z potencjalnym zasięgiem spadku niżej niż dno z czerwca. Tego typu formacje, kształtujące się przez dłuższy czas w trendzie horyzontalnym, rzadko się sprawdzają. Warto brać to pod uwagę, tym bardziej, że formacja nie jest „książkowo" potwierdzona obrotami. Jednak należy podkreślić, że nastawienie inwestorów zmieniło się na spadkowe. „Bykom" pozostaje obserwować poziom 1750 pkt. na WIG20.

Jego przebicie może zaowocować szybkim podejściem kursów pod górny poziom całej konsolidacji rysującej się od końca kwietnia (1850 pkt.). Jej wymowa cały czas ma szansę być pozytywna. Gdyby wspomniana wcześniej formacja RGR się zrealizowała i kursy trwale zeszły poniżej 1650 pkt., to mogłoby to być jedynie preludium bardzo agresywnej bessy. W kontekście nastrojów inwestorów warto zwrócić uwagę, że najlepsi klienci CMC Markets na kontrakcie CFD Poland20 mają w 89% otwarte pozycje długie (na wzrost). Uznali więc, że ceny polskich akcji „blue chips" są atrakcyjne.

Jeśli chodzi o ogólną atmosferę na rynkach akcji, warto również zwrócić uwagę na wahania pary walutowej GBP/USD. Kurs może starać się wybić w górę w kierunku najniższych poziomów sprzed referendum. Brexit był szokiem, a teraz będzie procesem. Para GBP/USD może być zatem katalizatorem zmienności na wszystkich aktywach.

Dzisiaj czeka nas wiele odczytów danych ekonomicznych. Głównie będą to wskaźniki dotyczące inflacji w Europie. Jednak według Reuters, publikacji, które uznawane są w danym momencie przez rynek za bardzo istotne, jest niewiele. Inwestorzy w Polsce będą zapewne śledzić odczyt wskaźnika CPI z Wielkiej Brytanii o godz. 10:30. Oczekuje się wzrostu o 0,7% r/r. O 11:00 natomiast poznamy indeks nastrojów niemieckiego Instytutu ZEW, gdzie rynek czeka na publikację na poziomie 56. W kraju, o 14:00 poznamy informacje o saldzie rachunku bieżącego (oczekuje się -439mln) i inflację (oczekuje się spadku CPI o 0,4%).

Łukasz Wardyn, dyrektor – Europa Wschodnia, CMC Markets  

>>> Polecamy: Silne wzrosty na Wall Street. Z powodu jednej mocnej wypowiedzi