Ekonomiczny zespół badawczy, którym kierowali Hans-Peter Kloes i Judith Niehues, przeprowadził badania, które przeczą stereotypom o bogactwie i biedzie w Niemczech.

Po uszeregowaniu i podziale pracowników na 10 grup w zależności od wysokości wynagrodzenia, okazało się, że w latach 2009-2013 płace osób z 10-procentowej grupy najmniej uposażonych rosły znacznie szybciej niż pracowników z grupy najlepiej zarabiających. Oznacza to, że nierówność w zarobkach w Niemczech w ciągu ostatniej dekady - zamiast zgodnie z powszechnym przekonaniem zwiększać się - faktycznie pozostała mniej więcej na takim samym poziomie. W ocenie ekonomistów z Instytutu Badań Ekonomicznych w Kolonii do wzmocnienia tego trendu mogło przyczynić się wprowadzenie w Niemczech, od stycznia 2015 r., płacy minimalnej na poziomie 8,50 euro na godzinę.

Według współczynnika Gini'ego – służącego jako miernik pomiaru dystrybucji dochodów - Niemcy plasują się na 17. pozycji wśród 28 państw - członków Unii Europejskiej. Jednak w ocenie ekonomistów obraz istniejących nierówności jest przesadzony, a to za sprawą dużej liczby emerytów. W Niemczech grupa seniorów to około jedna czwarta populacji. Ich egzystencja jest głównie zapewniona przez państwo i nie ma odzwierciedlenia w statystykach dochodów, twierdzą naukowcy. Natomiast obliczenia wykonane z uwzględnieniem emerytur państwowych i dotacji windują Niemcy na liście rankingowej współczynnika Giniego aż na 10 miejsce.