Spośród firm przemysłowych zatrudniających co najmniej 50 osób i prowadzących księgi rachunkowe 1588 przynosiło w pierwszym półroczu straty. To niemal jedna piąta wszystkich, ale o 120 (1,8 pkt proc.) mniej niż w roku poprzednim i najmniej od co najmniej dekady w tym samym okresie roku – wynika z danych GUS. – Spadek liczby deficytowych przedsiębiorstw jest przede wszystkim efektem tego, że przy dobrej koniunkturze gospodarczej mamy relatywnie mocny popyt wewnętrzny i zagraniczny na towary oraz usługi oferowane przez przedsiębiorstwa funkcjonujące w naszym kraju – ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego. Kurcząca się liczba przedsiębiorstw deficytowych wynika więc z tego, że część firm, które miały kłopoty finansowe, wykorzystała poprawę warunków gospodarowania.

Poprawie kondycji finansowej firm sprzyja trwający od miesięcy spadek cen materiałów i surowców wykorzystywanych w produkcji. Głównie w wyniku obniżek na rynkach światowych. Przykładowo w czerwcu ropa była o 22,2 proc. tańsza niż przed rokiem, ceny węgla spadły w tym czasie o 9,2 proc., miedzi o 20,4 proc., a rud żelaza o 17,5 proc.

– Mamy także relatywnie słaby kurs złotego. Dzięki temu według badań NBP rentowność eksportu jest w ostatnich kwartałach najlepsza w historii – mówi Bujak. To oczywiście poprawia sytuację finansową eksporterów.

Firmy wzmacniał również niewielki wzrost płac. Mimo dużego spadku bezrobocia presja pracowników na podwyższanie wynagrodzeń jest umiarkowana. Dlatego w pierwszym półroczu przeciętna płaca brutto w średnich i dużych firmach przemysłowych była nominalnie zaledwie o 2,9 proc. wyższa niż przed rokiem, podczas gdy w sektorze przedsiębiorstw obejmującym również m.in. handel, budownictwo i transport podwyżki w firmach zatrudniających ponad 9 osób wyniosły 4 proc.

Nie zawsze ujemny wynik oznacza, że przedsiębiorstwo jest nieudolnie zarządzane. Część firm jest deficytowa z wyboru. Prowadzą taką politykę finansową, że w rozliczeniu generują straty, co jest korzystniejsze w rozliczeniach z fiskusem. ⒸⓅ