statystyki

Rząd ukrywa prawdziwe koszty reformy edukacji. Zapłacą samorządy

20 września 2016, 05:40
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
edukacja-szkoła-studia

edukacja, szkoła, studia, źródło: ShutterStock

Ministerstwo Edukacji Narodowej ukrywa faktyczne koszty reformy edukacji, przerzucając je na samorządowców.

Reklama

Reklama

Likwidacja gimnazjów, przywrócenie ośmioletniej szkoły podstawowej, powołanie szkół branżowych w miejsce zawodowych oraz wydłużenie liceum ogólnokształcącego do czterech i technikum do pięciu lat – to trzon reformy edukacji. Minister Anna Zalewska konsekwentnie zapowiada, że zmiany odbędą się „niemal bezkosztowo”. W ocenie skutków regulacji (OSR) do przedstawionych w piątek projektów ustaw zmieniających system edukacji MEN przewidziało, że w tym roku wyda jedynie 129 mln zł. W OSR nie ma jednak słowa o pieniądzach wydanych z kas samorządów. Tymczasem to one poniosą główne koszty reformy.

Korporacje samorządowe oszacowały, że tylko likwidacja gimnazjów będzie kosztować gminne budżety 1 mld zł. W samej Warszawie samorządowcy szacują, że na odprawy dla nauczycieli wydadzą ok. 60 mln zł. W gimnazjach pracuje tam 4 tys. pedagogów i 1,2 tys. pracowników administracji i obsługi. – Pani minister twierdzi, że wszyscy znajdą pracę, ale trudno mi powiedzieć, na jakiej przesłance się opiera. Nie ma jeszcze podstaw programowych ani siatki godzin. Nie wiadomo więc, ile lekcji jakiego przedmiotu trzeba będzie zorganizować. A zatem dla kogo będzie zajęcie – przypomina wiceprezydent stolicy Włodzimierz Paszyński. Dokumenty te mają być opublikowane w listopadzie.

To jednak nie koniec potencjalnych kosztów. Kolejne 50 mln zł Warszawa może przeznaczyć na modernizację placówek, remonty i adaptacje sal do potrzeb młodszych uczniów w dawnych budynkach gimnazjów lub starszych w dotychczasowych podstawówkach.

Konieczne inwestycje liczy także Poznań. – Ze wstępnej analizy potrzeb wynika, że na samo wyposażenie i doposażenie szkół będziemy musieli wydać dodatkowo ponad 2,3 mln zł. Jeśli ministerstwo nie będzie wspierać finansowo samorządów we wdrażaniu tej reformy, ten problem będzie narastał – mówi zastępca prezydenta Poznania Mariusz Wiśniewski.

Po reformie w szkołach podstawowych znów mają być nauczane przedmioty, do których trzeba wyposażyć pracownie – m.in. biologia, fizyka, geografia. Jak przyznaje wiceprezydent, koszty reformy miasto ponosi już teraz, m.in. z powodu nauczycieli, którzy w obawie o pracę uciekają na urlopy na poratowanie zdrowia.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

Reklama

  • puf mama.(2016-09-20 07:29) Odpowiedz 70

    jaka pani taki przybytek Publiczny.

  • leo(2016-09-20 05:48) Odpowiedz 59

    Na lepszym kształceniu młodych Polaków nie ma co oszczędzać. Warszawie szkoda 60 mln zł na ten cel?? Ale 4 mld zł wydanych na wyłudzone nieruchomości to nie szkoda?

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Matka gimnazjalisty (2016-09-20 07:32) Odpowiedz 25

    Kiepski artykuł. Skąd odprawy w gimnazjach? Przecież dzieci kończące klasę 6 nie znikną. Dalej będą potrzebowali nauczycieli. Poza tym w tej chwili w podstawówkach jest przyroda- jeden przedmiot. Zamienią go na 4 inne czyli będą potrzebować nauczycieli.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Polak(2016-09-20 15:20) Odpowiedz 13

    Widzę, że coraz więcej podpłaconych przez prezesa komentatorów.

  • MAREK(2016-09-20 17:27) Odpowiedz 11

    Zlikwidowac gimnazja!!!!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze