statystyki

Węgry: Kampania przed referendum ws. kwot na finiszu

21 września 2016, 07:07 | Aktualizacja: 21.09.2016, 07:46
Źródło:PAP
Węgierska kampania przed październikowym referendum ws. kwot osiedlania uchodźców wkroczyła w intensywne stadium końcowe. Rząd codziennie ostrzega przed imigracją, wiążąc ją z zagrożeniem terrorystycznym, a opozycja jest mało widoczna i podzielona.

Reklama

Reklama

Kampania rozpoczęła się już latem od rozmieszczania w całym kraju rządowych bilbordów i spotów, w których przekonywano, że Europę może zalać nowa fala imigracji, a nielegalni imigranci zwiększają zagrożenie terrorystyczne. Dziennik „Nepszabadsag” podał, powołując się na źródło rządowe, że kampania kosztowała 10 mln euro.

Plakaty opierają się na następującym schemacie: najpierw stawiane jest pytanie "Czy wiedziałeś?", po czym przedstawiany jest argument mający przemawiać przeciwko imigrantom, np. "... że z samej Libii chce dostać się do Europy blisko milion imigrantów?", "... że od początku kryzysu imigracyjnego ponad 300 osób zginęło w Europie w zamachach terrorystycznych?" albo „... że zamach w Paryżu przeprowadzili imigranci?”.

W ramach kampanii, której główne hasło brzmi: "Przekażmy komunikat Brukseli, by ona także zrozumiała!", rozsyłano także do mieszkań foldery akcentujące najważniejsze tezy stawiane przez rząd: że Węgrzy mają prawo decydować o tym, z kim chcą żyć, że wędrówka ludów zagraża przyszłości Europy, a przymusowe osiedlanie to zagrożenie dla miejscowej kultury i zwyczajów.

Jednocześnie przedstawiciele rządu codziennie wzmacniają swoje przesłanie wystąpieniami, w których przedstawiają różne argumenty przeciwko imigracji oraz zachęcają do głosowania.

We wtorek np. minister obrony Istvan Simicsko podkreślił, że także na Węgrzech w każdej chwili może dojść do zamachu terrorystycznego, sekretarz stanu ds. polityki narodowościowej Arpad Janos Potapi powiedział, że ewentualne osiedlenie imigrantów jest niebezpieczne dla rdzennych mniejszości narodowych, a należący do rządzącego Fideszu burmistrz miasta Kaposvar, Karoly Szita ostrzegł, że choć węgierskie miejscowości stoją przed perspektywą ogromnego rozwoju, to może mu zagrozić przymusowe osiedlanie imigrantów.

Przesłanie opozycji jest niejednorodne i słabo widoczne. Skrajnie prawicowy Jobbik zachęca do pójścia na referendum i udzielenia przeczącej odpowiedzi na stawiane w nim pytanie "Czy chce Pan/Pani, by Unia Europejska mogła zarządzić, również bez zgody parlamentu, obowiązkowe osiedlanie na Węgrzech osób innych niż obywatele węgierscy?".

Kilka partii opozycyjnych - w tym Węgierska Partia Socjalistyczna, Koalicja Demokratyczna, Razem i Dialog na rzecz Węgier - optuje za bojkotem głosowania, a Węgierska Partia Liberalna namawia do pójścia na referendum i udzielenia odpowiedzi twierdzącej, argumentując, że pytanie jest tendencyjne.

Kampania bilbordowa rządu wywołała w internecie falę memów według tego samego wzorca, np. "Czy wiedziałeś, że od początku kryzysu imigracyjnego ponad 3000 osób umarło na Węgrzech na zakażenie w szpitalach?", "Czy wiedziałeś, że od kiedy Viktor Orban jest premierem, w Europie jest coraz więcej uchodźców?" albo „Czy wiedziałeś, że od dojścia Fideszu do władzy 153 mld euro funduszy publicznych powędrowały do prywatnych kieszeni?”.

Stosunkowo najbardziej widoczna wśród alternatywnych inicjatyw jest kampania prześmiewczej Partii Psa o Dwóch Ogonach, która drogą crowdfundingu zgromadziła 100 tys. euro na absurdalne lub żartobliwe kontrplakaty. Kończą one pytanie „Czy wiedziałeś?” np. tak: „... że sprawcami większości spraw o korupcję są politycy?”, „... że milion Węgrów chce wyemigrować do Europy?” albo „... że nienawiść powoduje wysokie ciśnienie, stres, niepokój, ból głowy i zaburzenia krążenia krwi?".

Rządowa kampania wydaje się jednak przynosić skutki. Według badania Publicus Intezet znacznie wzrósł odsetek Węgrów, którzy są przeciwni osiedlaniu imigrantów. O ile w zeszłym roku 52 proc. oceniało, że imigrantów należałoby traktować w sposób bardziej humanitarny, to obecnie sądzi tak 44 proc. 80 proc. respondentów jest przeciwnych przyjmowaniu imigrantów. Coraz więcej osób deklaruje też, że wezmą udział w referendum 2 października. Obecnie zapowiada to 53 proc. zapytanych.

Premier Viktor Orban powiedział, że referendum ma mu pomóc w walce o zaostrzenie polityki imigracyjnej w Unii Europejskiej, której w przeciwnym wypadku grozić będzie występowanie kolejnych po Wielkiej Brytanii państw.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze