Według sondażu, opublikowanego w środę przez magazyn "Stern" i przeprowadzonego na grupie 1200 osób, 55 proc. uważa, że Beckenbauer nie powinien być nazywany "Kaiserem Franzem". Odmiennego zdania było 35 proc. ankietowanych.

W ubiegłym tygodniu tygodnik "Der Spiegel" ujawnił, że Beckekbauer, który deklarował, że jako szef komitetu organizacyjnego piłkarskiego mundialu w 2006 roku nie otrzymywał wynagrodzenia, w rzeczywistości dostał 5,5 mln euro i na dodatek nie zgłosił tego urzędowi skarbowemu. Pieniądze otrzymał od firmy bukmacherskiej Oddset, którą zgodził się reklamować.

71-letni dziś Beckenbauer, mistrz świata jako piłkarz w 1974 roku i jako trener w 1990, nie zadeklarował fiskusowi otrzymanej od firmy bukmacherskiej sumy przez cztery lata. W 2010 roku w wyniku kontroli skarbowej Niemiecka Federacja Piłkarska musiała zapłacić ponad milion euro podatku, a Beckenbauer następnie zwrócił jej tę kwotę.

Sprawa nie miała związku z innymi śledztwami toczącymi się przeciwko Beckenbauerowi i dotyczącymi organizacji mistrzostw świata w 2006 roku, ale jest kolejną rysą na wizerunku ikony niemieckiego futbolu.

Szwajcarski wymiar sprawiedliwości wciąż prowadzi śledztwo w sprawie domniemanej korupcji przy wyborze Niemiec na organizatora mundialu 2006. Niemiecka kandydatura wygrała wówczas z RPA stosunkiem głosów 12:11. (PAP)