Przemawiając przed Zgromadzeniem Ogólnym NZ, szef rządu Izraela zaprosił prezydenta Abbasa do wystąpienia przed izraelskim parlamentem, Knesetem. Dodał, że chciałby w zamian móc wystąpić przed Palestyńską Radą Ustawodawczą.

W odpowiedzi na ostrą krytykę jego polityki zawartą w przemówieniu Abbasa, szef izraelskiego rządu przyznał, odnosząc się do kwestii żydowskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu, że jest ono "istotną kwestią". Jednocześnie zapewnił, że "może i powinna zostać rozwiązana w ramach rokowań w sprawie ostatecznego statusu" terytoriów palestyńskich.

"Jestem gotów negocjować kwestię ostatecznego statusu, ale rzecz, której nigdy nie będę negocjował, to prawo do jednego i jedynego Państwa Żydowskiego" - oświadczył Netanjahu.

Wyraził też przekonanie, że niedawne zmiany na Bliskim Wschodzie powinny doprowadzić do polepszenia stosunków Izraela z jego sąsiadami.

Netanjahu deklarował, że jest przeświadczony o wielkiej przyszłości na forum ONZ, jaką ma przed sobą Izrael. Uznanie rządów na świecie dla Izraela - powiedział - będzie wzrastało w miarę tego, jak będzie wzrastał jego wkład w cyberbezpieczeństwo świata, a także w walkę z terroryzmem.

Netanjahu ostro skrytykował ONZ za "odgrywanie farsy moralnej" i "obsesję" w stosunku do Izraela. Przypomniał, że Zgromadzenie Ogólne NZ uchwaliło 20 rezolucji przeciwko Izraelowi i tylko trzy przeciwko innym państwom członkowskim.

Wyraził na koniec przeświadczenie, że postawa świata wobec Państwa Izrael zaczyna się zmieniać i już za parę lat jego kraj będzie mógł "oklaskiwać Narody Zjednoczone".(PAP)