Z komunikatu wynikało, że latach 2014–2015 „podjęli szereg działań mających na celu wyprowadzenie ze Spółki środków pieniężnych, czym wyrządzili Spółce znaczną szkodę majątkową, tj. czyn z art. 296 par. 1, 2 oraz 3 k.k. oraz ewentualnie czyn określony w art. 296 par. 1a k.k.”. Trzy miesiące później, w czerwcu, spółka przeprosiła „za podane do publicznej wiadomości informacji dotyczących możliwego wyprowadzenia środków pieniężnych”. Tłumaczono to tym, że w momencie publikacji raportu informacje dotyczące zgłoszonych zarzutów nie były formalnie potwierdzone, i stwierdzono, że ich podanie do publicznej wiadomości w takiej formie nie powinno mieć miejsca.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

I tu zaczyna się zasadnicza część felietonu. O czym powinno się w komunikatach bieżących informować, a o czym nie. Gdzie jest granica pomiędzy rozgrywaniem sporów wewnętrznych, nachalnym marketingiem produktowym a... głupotą.

Pierwszy komunikat dotyczył sporu korporacyjnego. A teraz przykład marketingu nachalnego. Oto komunikat spółki Polman SA z początku września: „Emitent informuje, że w ramach działu nowoczesnych technologii spółka udostępniła system API dla instytucji. Usługa służy weryfikacji danych przedsiębiorstw zarejestrowanych w Polsce i pozwala na komunikację z systemem dowolnego Klienta. Weryfikacja strumienia danych o przedsiębiorstwach realizowana jest w czasie rzeczywistym według stanu faktycznego odpowiadającego wpisowi w rejestrze KRS lub CEIDG”. A dalej jeszcze ładniej: „ze względu na innowacyjność rozwiązań nieoferowanych dotychczas na rynku polskim zdarzenie jest istotne ze względu na rozwój działu nowoczesnych technologii IT i może mieć w przyszłości wpływ na wyniki finansowe Spółki”. Pokazałem ten komunikat informatykom, ci przysłali mi e-book „API dla opornych” i do dziś się śmieją.

Czytaj więcej w e-wydaniu Dziennika Gazety Prawnej