„Istnieją dwie ścieżki. Jedna z nich jest taka, że zostajemy na Ziemi na zawsze i nastąpi ostatecznie jakieś wydarzenie, które spowoduje wyginięcie naszego gatunku. Alternatywna ścieżka jest taka, że nasza cywilizacja wyruszy w kosmos i staniemy się gatunkiem zamieszkującym różne planety – co jak sądzę, jest lepszym rozwiązaniem” – powiedział w czasie konferencji Musk.

Czyli dopóki nie zerwiemy więzów łączących nas z Ziemią, to gatunek ludzki jest zagrożony. Jedyną alternatywą jest kolonizacja Marsa. To brzmi jak manifest przeznaczenia.

Elon Musk planuje budowę wielkiej, opartej o 42 silniki rakiety, która pewnego dnia pozwoli wysłać ludzi na czerwoną planetę. Jednak w czasie prawie godzinnego wystąpienia założyciel Space X nie powiedział nic na temat tego, jak ludzie mieliby przetrwać w surowych warunkach panujących na Marsie.

Mars nie należy do najprzyjemniejszych miejsc. Średnia temperatura wynosi tam -60 st. C. Na równiku temperatura dochodzi do 27 stopni, a na biegunach do – 130 st. Ze względu na cienką atmosferę, wahania temperatury potrafią być bardzo duże od 20 st. w dzień, do -90 w nocy. Duże różnice temperatur powodują również wielkie burze piaskowe – największe w Układzie Słonecznym.

W przeciwieństwie do Ziemi, Mars nie ma pola magnetycznego. W połączeniu z cienką atmosferą oznacza to, że mieszkańcy planety nie byliby chronieni przed promieniowaniem słonecznym. Warunki życia na powierzchni Czerwonej Planety przypominają zatem te, jakie panowały w Czarnobylu pod koniec lat 80 XX wieku. Widać zatem, że pod pewnymi względami życie na Marsie byłoby jak życie po atomowej apokalipsie.

Ile kosztowałby bilet do takiego „raju”? Pierwsze podróże na Czerwoną Planetę mogą się wiązać z kosztem rzędu 10 mld dol. od osoby. Musk jednak przewiduje, że przy rozpowszechnieniu się tego typu podróży, cena biletu w jedną stronę spadnie do ok. 200 tys. dol.

“Myślę, że Mars będzie świetnym celem podróży. To będzie planeta możliwości” – uważa założyciel SpaceX.

Oczywiście, był czas w historii, kiedy Amerykę nazywano „krainą możliwości”. Ale nie było to rozwiązanie dla wszystkich. Pierwsi kolonizatorzy przybywali do Nowego Świata tylko wtedy, gdy ich drogi w domu były kompletnie zamknięte.
W czasie epoki kolonizacji, duża część imigrantów, którzy trafili do Ameryki, została tam przetransportowana jako niewolnicy. W XVIII wieku tylko 25 proc. amerykańskich imigrantów było wolnych. Ci, którzy przybyli tam dobrowolnie, zrobili tak w większości ze względu na prześladowania w ich ojczystych krajach. Po Amerykańskiej Rewolucji, ta sama historia powtórzyła się w Australii.

Wcześni kolonizatorzy nie wędrowali do luksusowych miejsc dla bogatych. Większość z pierwszych podróżników ginęła w Nowym Świecie ze względu na choroby czy głód w obcym klimacie. Warunki panujące na Marsie będą znacznie gorsze i można mieć pewność, że nikt nie powita nas tam z bukietem kwiatów i nie zaoferuje pomocnej dłoni.

Ci, których będzie stać na taki bilet, prawdopodobnie nie będą chcieli tam zamieszkać. W najlepszym razie Mars będzie miejscem dla zmęczonych, biednych i zmarginalizowanych. Oznacza to, że SpaceX będzie musiał radykalnie obniżyć koszty biletu albo ratować się programami dofinansowania. Być może po kilku stuleciach rozwoju i utracie wielu istnień ludzkich, Czerwona Planeta stanie się celem podróży dla bogatych libertarian.

>>> Czytaj też: Odważne plany Elona Muska. Pierwszy statek kosmiczny na Marsa poleci w 2018 roku