W pierwszych trzech kwartałach tego roku liczba upadłości i restrukturyzacji polskich firm wyniosła 559. To o 1 proc. mniej niż przed rokiem – wynika z danych opracowanych przez Coface dla DGP. Na koniec roku eksperci oczekują jednak odwrócenia trendu spadkowego.

– Spodziewamy się wzrostu o 6 proc. w porównaniu do 2015 r. Jednak nie będzie to świadczyło o pogorszeniu sytuacji makroekonomicznej, ale o wykorzystaniu form restrukturyzacji, które jeszcze w zeszłym roku nie były dostępne dla polskich przedsiębiorców – zauważa Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Europie Centralnej.

Od 1 stycznia 2016 r. na skutek zmiany prawa upadłościowego i wprowadzenia prawa restrukturyzacyjnego przedsiębiorstwa borykające się z problemami płynnościowymi mogą skorzystać z różnych form prawnych mających na celu powrót do efektywnej działalności biznesowej.

W I kw. z postępowania restrukturyzacyjnego skorzystały 23 przedsiębiorstwa. W kolejnych trzech miesiącach było ich 51, a w III kw. – 56. Jednym z nich była firma Action, polski dystrybutor elektroniki, która wniosek w sądzie o postępowanie sanacyjne złożyła w wakacje. – To była bardzo dobra decyzja. Pozwoliła ochronić biznes, w tym miejsca pracy. Zyskaliśmy też czas na udowodnienie swoich racji. Musimy to zrobić do końca 2017 r. – wyjaśnia Sławomir Harazin, wiceprezes spółki Action. W połowie lipca urzędy skarbowe zarzuciły tej notowanej na giełdzie spółce, że zawyżyła VAT do odliczenia i powinna dopłacić z tego powodu 58 mln zł.

>>> Czytaj też: Polska staje się eksportową potęgą. Firmy mają apetyt na przejęcia

W 405 przypadkach nie było szans na powrót do efektywnej działalności – tyle ogłoszono upadłości z likwidacją majątku. To wynik o 17 proc. niższy niż przed rokiem. W stosunku do kolejnych 24 firm ogłoszono upadłość z możliwością zawarcia układu.

W tym roku największa poprawa miała miejsce w branży transportowej – tu odnotowano 53-proc. spadek liczby upadłości (zbankrutowało 15 firm). W sektorze produkcyjnym upadło 130 przedsiębiorstw, o 27 proc. mniej niż rok temu. Chociaż dynamika eksportu osłabła, to branże z dużym udziałem sprzedaży zagranicznej radzą sobie dobrze. Przykład: branża meblowa, która w tym roku nie zanotowała ani jednej upadłości. – Eksport mebli rośnie szybciej, niż oczekiwano. Na koniec roku dynamika powinna sięgnąć ok. 13 proc., czyli prawie dwa razy więcej niż w 2015 r., kiedy wyniosła nieco ponad 7 proc. Tym samym wartość sprzedaży zagranicznej sięgnie 9,4 mld euro – komentuje Tomasz Wiktorski, właściciel firmy badawczej B+R Studio, ekspert Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli. Dodaje, że tej sytuacji sprzyja słaby złoty, ale też większe zainteresowanie światowych graczy zlecaniem produkcji mebli w polskich fabrykach.

Eksperci Coface zauważają jednak, że wciąż są branże, gdzie bankrutów przybywa. Mowa przede wszystkim o handlu (143 upadłości, o 11 proc. więcej niż przed rokiem). Dzieje się tak mimo sprzyjającej sytuacji na rynku pracy. – Branżę tę cechuje jednak wciąż wysoka konkurencja, która negatywnie wpływa na marże. Wyższe obroty tym samym nie oznaczają większych zysków – komentuje Grzegorz Sielewicz. Dodaje, że powszechne staje się skracanie łańcucha dostaw i przechodzenie na bezpośrednią współpracę na linii producent – duży detalista, w związku z czym eliminowani z rynku są hurtownicy. Efekt – wśród tych ostatnich było trzy razy więcej upadłości niż w segmencie detalicznym.

>>> Czytaj też: Mapa długów polskich firm. Zaległości przekraczają już 1,8 mld zł