Co prawda 60 lat wcześniej udowodniono, że kwadratura koła nie jest możliwa, a 15 lat wcześniej, że liczba pi jest liczbą niewymierną. Ale jak wiemy, w tamtych czasach informacje nie rozprzestrzeniały się tak szybko jak dziś. Żeby już na starcie felietonu nie zanudzać szczegółami, od razu podam uzyskany wynik. Otóż Goodwin wyliczył, że proporcja, którą nazywamy pi, jest równa dokładnie 3,2 (samo oznaczenie pi nigdy nie zostało w żadnej z jego prac użyte).

I tu zaczyna się właściwa opowieść. Nasz bohater roztropnie kierowany chęcią zysku postanowił swoje odkrycie opatentować. A kiedy już zgłosił patent, jako lojalny lokalny obywatel wielkodusznie zadeklarował, że jego rozwiązanie na terenie stanu Indiana będzie wykorzystywane bez konieczności wnoszenia jakichkolwiek opłat. Ale ta lojalność i wielkoduszność miały swoją cenę – warunkiem zwolnienia z opłat było uznanie jego prac (również przyszłych) jako obowiązującego na terenie stanu Indiana prawa.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Goodwin przekonał lokalnego posła ze swojego hrabstwa do swojej teorii, powagi dodała jej publikacja w branżowym periodyku i... pod koniec 1896 r. do stanowego parlamentu wniesiono projekt Uchwały numer 246. Jej preambuła – w moim nieudolnym tłumaczeniu – brzmiała: „Ustawa wprowadzająca nowe prawdy matematyczne, które zostaną zaoferowane stanowi Indiana jako wolny od opłat licencyjnych wkład do edukacji, pod warunkiem ich uznania i urzędowego stosowania”. W rozdziale pierwszym projektu stwierdzono: „Zostało uchwalone przez Ogólne Zgromadzenie stanu Indiana, że znaleziono i dowiedziono, iż pole powierzchni koła jest równe...” – i tu następuje dowód kwadratury koła, z liczbą 3,2 w roli głównej.

Pierwsze czytanie projektu Uchwały 246 w Izbie Reprezentantów odbyło się 18 stycznia 1897 r. Jeszcze tego dnia projekt przekazano do Komisji do spraw kanałów, potoczne wówczas zwanej Komisją do spraw obszarów bagiennych (obie nazwy adekwatne ) i jednogłośnie zatwierdzony. Następnego dnia uchwałę jednogłośnie zaaprobowała Komisja Edukacji (oni się nie zmieniają). Drugie i trzecie czytanie w izbie niższej odbyło się 5 lutego i tego samego dnia izba zatwierdziła projekt uchwały. Oddano 67 głosów za, nikt się nie wstrzymał i nikt nie głosował przeciw.

Następnego dnia w lokalnej prasie poinformowano, że „dr Goodwin oraz stanowy minister ds. publicznej edukacji są przeświadczeni, że rozwiązanie jest rzeczywiście doniosłe” itd. 11 lutego odbyło się pierwsze czytanie w Senacie i jeszcze tego samego dnia projekt uzyskał korzystną opinię senackiej Komisji do spraw trzeźwości (to moja ulubiona – A.S.). Dzień później odbyło się drugie czytanie i przygotowywano się do przyjęcia uchwały.

To był przypadek. W budynku parlamentu pojawił się profesor matematyki. Przyjechał, aby lobbować za zaakceptowaniem budżetu uniwersytetu, na którym wykładał. A tam... wszyscy podekscytowani rozmawiali o kwadraturze koła oraz oszczędnościach, które stan uzyska dzięki zwolnieniu z tantiem za korzystanie z patentu. No i zapewne o podatku dochodowym, który zasili budżet, gdy z całego świata zaczną spływać opłaty. Profesor przysłuchał się, przeczytał projekt i zrobił wykład z geometrii dla senatorów. Po południu prace nad Uchwałą 246 zostały zawieszone.

Czas na podsumowanie. Wiem, co będzie dalej, złamałem kod felietonów Sieranta – pomyślałeś sobie czytelniku. Porówna ówczesny parlament z nam współczesnym, później zrobi kilka aluzji do wykształcenia posłów, obrazi ministra energii za jego sejmowe wywody o wyższości kapitału zakładowego nad kapitałem zapasowym oraz zrobi złośliwą uwagę na temat minister edukacji, że zastępowanie informatyki historią może w przyszłości doprowadzić do podobnych zdarzeń. To jest zbyt oczywiste i łatwe. No i to już było.

Geniusz Goodwina nie polegał na wyliczeniu własnej wersji liczby pi, tylko na tym, że postanowił swoje „odkrycie” opatentować. Inna sprawa, że dwa lata po opisanych zdarzeniach jego wniosek patentowy został odrzucony, a urząd patentowy wprowadził zasadę, że nie można objąć ochroną twierdzeń i wzorów matematycznych.

Kontynuując jego innowacyjną działalność, proponuję liczbę pi... opodatkować. Wpływy do budżetu? Przeogromne. Beneficjent programu 500+ kupuje butelkę z płynem orzeźwiającym – podatek, o ile butelka lub puszka mają okrągłe denko, kupuje samochód – podatek od kół, tu już za samą nazwę, łopaty wiatraka kręcą się – podatek, bo my już wiemy, jaki one w powietrzu zostawiają ślad. Będą również zwolnienia podatkowe – od zastosowania w edukacji, od projektów badawczo-rozwojowych, dla pijących herbatkę emerytów w zaciszach domowych. A później? Powstanie inicjatywa opodatkowania innej figury geometrycznej. I się zacznie.