W związku z rosnącym napływem migrantów nasilają się napięcia na greckich wyspach - pisze agencja dpa. Obecnie na Lesbos, Chios, Kos, Leros i Samos przebywa ok. 14,6 tys. migrantów, mimo że w znajdujących się tam ośrodkach miejsc przewidziano tylko na 7 450 osób.

Kierowani do ośrodków przybysze protestują przeciw panującym tam warunkom, a miejscowa ludność przeciw pogarszaniu się warunków życia na wyspach, spowodowanym masowym napływem imigrantów.

Eskalacją grozi zwłaszcza sytuacja na Chios, do której dociera najwięcej imigrantów; w nocy z poniedziałku na środę było to 167 osób. Oznacza to, że na wyspie, oddalonej od tureckiego wybrzeża zaledwie o 10 km, przebywa obecnie ponad 4 tys. imigrantów, czyli czterokrotnie więcej niż w pierwotnym zamyśle miały pomieścić tamtejsze ośrodki - pisze agencja dpa.

Uzgodnione 18 marca porozumienie UE-Turcja przewiduje odsyłanie do Turcji wszystkich migrantów, którzy nielegalnie dotarli do Grecji. W zamian Bruksela obiecała Ankarze pomoc finansową na migrantów (6 mld euro), a także odmrożenie negocjacji akcesyjnych i liberalizację wizową.

Ankara zagroziła wypowiedzeniem umowy, jeśli zniesienie wiz nie nastąpi najpóźniej w październiku, ale UE wskazuje, że Turcja nie spełniła jeszcze wszystkich kryteriów liberalizacji wizowej.

>>> Czytaj też: 10 państw przyjęło ponad połowę uchodźców na świecie. "To egoizm bogatych krajów"