Konserwatywna premier Erna Solberg przedstawi w czwartek założenia ostatniego budżetu przed przyszłorocznymi wyborami.

- Zmalała potrzeba dodatkowego wsparcia rządowego poprzez prowadzenie polityki fiskalnej, bowiem poprawiła się sytuacja makroekonomiczna Norwegii – powiedział główny ekonomista DNB Oeystein Doerum.

Rząd przeznacza w tej chwili na pokrycie potrzeb budżetowych rekordową ilość państwowych przychodów z ropy. Po raz pierwszy sięgnął bezpośrednio po środki zgromadzone w ogromnym państwowym funduszu majątkowym (jego aktywa mają wartość 890 mld dol.), wycofując z niego na pokrycie bieżących wydatków kwotę 10,5 mld dol. Rządzących ogranicza limit wypłat - nie mogą być one wyższe niż 4 proc. całkowitej wartości funduszu.

Już wiadomo, że Norwegia sięgnie głębiej do „skarbonki”. W tej chwili szacunki mówią, że w tym roku będzie musiała wycofać z funduszu łącznie ok. 25 mld dol., a kwota ta zapewne wzrośnie. Prognozuje się, że do końca 2016 roku przychody netto z przemysłu naftowego wyniosą ok. 16 mld dol., podczas gdy jeszcze 2 lata temu były ponad dwukrotnie wyższe.

Zdaniem głównego ekonomisty Handelsbanken, biorąc pod uwagę prognozowane ceny ropy, przychody Norwegii z produkcji surowca nie zwiększą się znacznie.

Bank centralny tego kraju pozostawił w zeszłym miesiącu główną stopę procentową na rekordowo niskim niezmienionym poziomie i ma plany dalszego łagodzenia. Wynosi ona obecnie 0,5 pkt. proc.

Premier planuje wprowadzenie reform, które pozwolą zmniejszyć uzależnienie skandynawskiego państwa od ropy.

Oznaki ożywienie pokazał już rynek pracy – stopa bezrobocia rejestrowanego spadła do 2,8 proc. Problemem kraju jest jednak bezrobocie w sektorze naftowym. Martwi też obserwowana różnica pomiędzy wartością bezrobocia rejestrowanego i wynikającego z badań.

>>> Polecamy: Paliwo przyszłości? Na razie nie ma kto go produkować