Na wniosek klubu PiS resort zdrowia przedstawił posłom informację na temat dialogu społecznego w ochronie zdrowia. "Niektórzy partnerzy społeczni, ale też niektóre środki społecznego przekazu co najmniej sugerują (...), moim zdaniem wbrew stanowi faktycznemu, że minister zdrowia nie jest zainteresowany dialogiem" - mówił Tadeusz Dziuba (PiS), wyjaśniając, dlaczego jego klub wnioskował o taką informację. W jego opinii, w ostatnim okresie rządów PO i PSL, dialog społeczny zamarł.

"Dobra zmiana w ochronie zdrowia nie może dokonać się bez udziału pracowników instytucji tego sektora, bez dialogu ze związkami zawodowymi, bez dialogu z organizacjami pracodawców. Bez udziału różnych zainteresowanych stron nie jest możliwe osiągniecie rozwiązań opartych na zrozumieniu różnych racji, różnych stron, ale także zrozumienie możliwości i ograniczeń wynikających chociażby z dostępnej puli środków finansowych. Rozmowy bywają trudne, uzgodnienia czasami wydają się odległe, ale odejście od stołu rozmów nie przynosi dobrych efektów" - przekonywał.

Z tą opinią zgodził się Warczyński. "Bez udziału pracowników i bez udział pracodawców, czyli dialogu zarówno ze związkami, jak i pracodawcami, nie jest możliwe osiągniecie kompromisu opartego na wzajemnym zrozumieniu swoich racji. Właśnie tą ideą minister (zdrowia) kierował się od początku prowadzenia swojej kadencji" - zapewnił.

Przypomniał, że od 2013 r. nie działała Komisja Trójstronna, a tym samym również zespół branżowy ds. zdrowia, który przy niej funkcjonował. Przyznał, że nie oznacza to, że nie toczył się żaden dialog, ale nie było instytucji dialogu społecznego. Tę instytucję - jak podkreślił - odbudowano w 2015 r., powołując Radę Dialogu Społecznego; ustalono, że tematyka zdrowotna będzie dyskutowana na trójstronnym zespole branżowym ds. zdrowia.

"Przez pierwsze 3 miesiące zespół spotykał się co 2 tygodnie, w tej chwili - co 3 tygodnie" - poinformował wiceminister. Podkreślił, że zespół ten stanowi branżowe gremium, w skład którego wchodzą te same organizacje co w skład RDS, w spotkaniach również uczestniczą organizacje pracodawców i pracowników związanych z ochrona zdrowia. Stronę rządową reprezentuje nie tylko minister zdrowia, ale także wiceministrowie MRPiPS, MR, MF, MNiSW.

Do tej pory, jak mówił Warczyński, odbyło się 14 posiedzeń zespołu. Tematyka i kolejność jej omawiania wyznaczane są przez stronę społeczną. Dotychczas tematy dotyczyły m.in. funkcjonowania ratownictwa medycznego, sytuacji młodych lekarzy, kształcenia na kierunkach lekarskich, ustawy o zawodzie fizjoterapeuty, założeń proponowanej przez rząd reformy ochrony zdrowia. W ramach branżowego zespołu - jak podkreślił Warczyński - wypracowano zasady ustawy o minimalnym wynagrodzeniu, której projekt niedawno trafił do konsultacji.

Minister zdrowia - jak zapewnił Warczyński - bierze udział również w spotkaniach poza zespołem, m.in. z Porozumieniem Zawodów Medycznych, które manifestowało w Warszawie 24 września. Przypomniał, że Konstanty Radziwiłł wystosował do przedstawicieli skupionych w porozumieniu związków zawodowych zaproszenie na spotkanie przed manifestacją, w której również uczestniczył. "Jednakże chyba nastrój zgromadzonych nie bardzo wtedy służył dyskusji" - ocenił Warczyński, dodając, że w związku z tym minister zaprosił związkowców na 27 września; wszystkie związki z porozumienia uczestniczyły w tym spotkaniu, gdzie zakomunikowały, że podtrzymują swoje postulaty.

Były minister zdrowia, obecnie poseł PO Bartosz Arłukowicz, odnosząc się do zarzutów, że podczas rządów PO i PSL dialogu społecznego nie było, przypomniał, że jego zastępcą i prowadzącym dialog w jego imieniu był właśnie Warczyński. "Są takie dni, kiedy człowiek przeciera oczy ze zdumienia na mównicy, bo chciałem państwa poinformować, że moim głównym zastępcą i wybitym specjalistą do prowadzenia dialogu społecznego i spotkań z rożnymi środowiskami był nikt inny jak minister Warczyński. I dokładnie w latach 2011-2013 pan minister Warczyński w sposób bardzo profesjonalny - i mówię to bez cienia sarkazmu - reprezentował ministra zdrowia w wielu rożnych spotkaniach z takimi środowiskami jak pielęgniarki, onkolodzy (pan minister prowadził dialog z onkologami przy pakiecie onkologicznym), z diagnostami, rehabilitantami" - mówił Arłukowicz.

Mieczysław Kasprzak (PSL) wskazał, że na manifestacji Porozumienia Zawodów Medycznych minister zdrowia "nie miał nic do powiedzenia protestującym i odwrócił się na pięcie". "I dzisiaj państwo mówicie o dialogu, z drugiej strony słyszymy słowa krytyczne, że w tamtej kadencji nie było żadnego dialogu, podczas gdy rzeczywistość jest zupełnie inna" - dodał. "Tutaj jest potrzebny dialog i jest potrzebne porozumienie ponad podziałami politycznymi, bo te rozwiązania, które trzeba wprowadzić, nie są na jedną kadencję, tylko po to, by służba zdrowia mogła z roku na rok lepiej funkcjonować" - przekonywał.

Mirosław Suchoń (Nowoczesna) mówił, że jego partia rozmawia ze środowiskiem zawodów medycznych i te informacje, które płyną ze środowiska, są zupełnie inne. "Ta optymistyczna wizja, którą pan minister był uprzejmy przedstawić, jest daleka od rzeczywistości" - ocenił. "Po pierwsze państwo nie traktujecie przedstawicieli tych zawodów poważnie, nie spotykacie się, nie chcecie rozmawiać, próbujecie narzucić swoją narrację. W ten sposób nie da się prowadzić dialogu, zwłaszcza w tak ważnej sprawie, jaką jest zdrowie" - mówił. W imieniu swojego klubu zaapelował, by zacząć traktować środowiska zawodów medycznych bardzo poważnie. "Bo ci ludzie są kompetentni i oni wiedza, co zrobić, by ochrona zdrowia w Polsce zaczęła lepiej działać" - podkreślił.(PAP)