XTX Markets Ltd. stało się potęgą w elektronicznym handlu walut dzięki pracy programistów i matematyków. Firma znalazła się w tym roku wśród 5 największych globalnych graczy na rynku transakcji natychmiastowych (spot).

W tegorocznym rankingu „Euromoney” (grupującym największe firmy z rynku walutowego spot) XTX zajęło czwartą pozycję, ustępując jedynie Citigroup, JP Morgan oraz UBS). Wyprzedziło jednocześnie kilka potężnych banków, między innymi Deutsche Bank oraz Goldman Sachs. To pierwszy przypadek, gdy elektroniczny trader zajął tak wysoką lokatę i zdobył tak duży rynkowy udział (7,6 proc.).

Celem firmy jest aktualnie zdobycie analogicznej pozycji na rynku handlu akcjami, surowcami oraz obligacjami.

Przedstawiciele XTX twierdzą jednak, że na silnie zmiennym rynku, gdzie zysk może się zamienić w stratę w ciągu kilku sekund, wolą skoncentrować się na zwiększeniu jakości, a nie szybkości działań.

Zamiast rozwoju nowoczesnych sieci, które mają śledzić zmiany cen w tempie o mikrosekundy szybszym od konkurencji, XTX wykorzystuje matematyczne modele, które wykorzystują ogromne bazy danych. Firma twierdzi, że jej technologie posiadają ogromną moc obliczeniową równą najlepszym superkomputerom.

XTX wybrało nieoczywistą drogę i dokonało znaczącej rynkowej zmiany. W dobie konkurencji, gdzie niemalże każdy elektroniczny trader ma łatwy dostęp do narzędzi zwiększających szybkość dokonywania transakcji, trudno jest uzyskać nad konkurencją jakąkolwiek przewagę. Otwiera to szansę przed firmami, które zainwestują w zaawansowane statystyczne modele. Może być też przewagą mniejszych rynkowych graczy w rywalizacji z gigantami z USA, które opierają swoją pozycję na wolumenie handlu.

- Czy mądre, uczące się algorytmy mogą rywalizować z mniej zaawansowanymi, szybszymi? – pyta retorycznie współwłaściciel XTX Zar Amrolia. – To będzie naprawdę ekscytujący test – dodaje.

>>> Czytaj też: Pięć wykresów, które wyjaśniają potęgę Snapchata