W zbliżającym się prezydenckim wyścigu może wziąć udział nawet 12 kandydatów, w tym urzędujący prezydent Francoise Hollande oraz jego były minister gospodarki Emanuel Macron. Chociaż nie wszyscy pretendenci potwierdzą swój start w przyszłym roku, sprawa wygranej jest otwarta, a duże szanse ma też kandydatka skrajnej prawicy Marine Le Pen.

Po raz pierwszy od 1958 roku obie największe francuskie partie oraz prezydent mają tak niskie poparcie. Nicolas Sarkozy jest z kolei pierwszą głową państwa, która próbuje odzyskać władzę po przegranych wyborach. Chociaż najpierw musi uzyskać nominację Partii Republikańskiej, którą musi wyrwać z rąk umiarkowanego Alaina Juppe (który jest jednym z faworytów bukmacherów do wygrania głównej nagrody).

Sondaże pokazują, że największe szanse na wygranie pierwszej tury ma Le Pen, która jest postrzegana jako największa polityczna siła, która może wyrwać kraj z gospodarczego marazmu. To pierwszy przypadek w historii, gdy otwarcie antyunijna partia ma najwyższe przedwyborcze notowania.

O wyniku głosowania zadecydują centrowi wyborcy. Jeżeli nie poprą wystarczająco mocno kandydata Republikanów, może spełnić się najgorszy koszmar zwolenników UE. Najbardziej korzystny dla nich scenariusz to wygrana w prawyborach Juppe i pokonanie Le Pen dzięki głosom umiarkowanych wyborców wspierających polityczny mainstream. Zwycięstwo kandydata Republikanów wzmocniłaby partnerstwo Berlina z Paryżem.

Mniej korzystny z perspektywy brukselskich decydentów byłby scenariusz, w którym do drugiej tury wyborów dostaje się Sarkozy. Najbardziej kontrowersyjny polityk Republikanów mógłby okazać się niewystarczająco silną przeciwwagą dla Le Pen. Liderka Frontu Narodowego będzie testowała lewicowych wyborców. Pytanie brzmi: czy w celu zatrzymania Le Pen poprą oni również byłego prezydenta?

Wygrana w prawyborach Sarkozy’ego mogłaby również doprowadzić do wyraźnego podziału poparcia w pierwszej turze wyborów i wejścia do kolejnej słabego kandydata, jak na przykład Hollande, albo faworyt lewej strony - Jean-Luc Melenchon. Sondaż pracowni Odoxa pokazał, że w przypadku starcia w drugiej turze Hollande’a z Le Pen, aktualnie urzędujący prezydent przegrałby głosowanie w stosunku 46 do 54 proc.

W fascynującej politycznej układance brakuje jeszcze wiele elementów. Więcej danych na temat zbliżających się nad Sekwaną wyborów prezydenckich można znaleźć na stronie Bloomberga.

>>> Czytaj też: Unia buntuje się przeciw CETA. Premier Kanady zaniepokojony